Waży 440 kilogramów, czyli niemal pół tony. Takiego giganta wyhodował zwycięzca konkursu podczas Święta Dyni w Rzuchowej pod Tarnowem. W ogrodzie przy Centrum Produktu Lokalnego była oczywiście konsumpcja dyń, lokalnych smaków i zupy dyniowej z wielkiego gara.
Mieczysław Pelczar z Łowczówka zaczął hodować zwycięską dynię pod koniec maja.
– Trzeba pielęgnacji dużo. Trzeba wsadzić jeszcze w domu do doniczki, wysadzić ją dopiero, jak się cieplej zrobi. Podlewać dobrze, nawożenie dużo – mówi hodowca.
Sama ilość potrzebnej wody robi wrażenie. Pelczar podlewał dynię co drugi dzień, zużywając jednorazowo od 200 do 300 litrów.
Zwycięski okaz nie skończy jednak w garnku. Hodowca wyjmie z niego pestki, a resztę przeznaczy na paszę dla zwierząt.
– A jakaś zupa będzie? – pytamy.
– Raczej nie. Ja nie jestem smakoszem dyni – przyznaje Mieczysław Pelczar.
Za to smakoszy nie brakowało podczas Święta Dyni. Na uczestników czekała między innymi gorąca zupa, a także placki, knedle i pierogi z dyniowym farszem.
– Bardzo dobra. Grzanek co prawda nie wzięłam, bo nie lubię, ale przepyszna zupa. Aromatyczna, gorąca, rozgrzewająca – mówiła jedna z uczestniczek.
Jak zdradza Barbara Zych z Centrum Produktu Lokalnego w Rzuchowej, które zorganizowało niedzielne święto, ciasto na dyniowe pierogi przygotowuje się tradycyjnie. Co dokładnie trafia do farszu, pozostaje jednak tajemnicą.
– To jest słodka tajemnica, żeby co roku byli goście u nas – mówi Barbara Zych.