Samorządowe Kolegium Odwoławcze wydało pierwsze potwierdzenia decyzji Starostwa Powiatowego w Tarnowie o cofnięciu praw jazdy. To efekt sfałszowania przez właściciela jednej ze szkół nauki jazdy w Wojniczu m.in. szkolenia z pierwszej pomocy. Dariusz B. został za to skazany na rok więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę. Po tym wyroku i wniosku prokuratora Starostwo Powiatowego w Tarnowie wydało decyzje o cofnięciu prawo jazdy 44 osobom, które zdały egzamin na prawo jazdy, ale nie powinni być dopuszczeni do niego, bo nie przeszli kursu pierwszej pomocy. 34 osoby odwołały się od decyzji starostwa do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które wydało pierwsze rozstrzygnięcia w tej sprawie.
Posłuchaj co mówi starosta tarnowski, Jacek Hudyma
- Niestety przyszły dwie decyzje już te odwoławcze z SKO, podtrzymujące w pełni nasze wcześniejsze działania, czyli decyzję o cofnięciu praw jazdy. Niestety dla kierujących, dla tych osób, które uczestniczyły w tych kursach, jest bardzo obszerne uzasadnienie opierające się też na decyzjach z innych regionów w podobnych przypadkach. Są to pierwsze dwie decyzje, ale w tej chwili już te prawa jazdy będą cofnięte - wyjaśnia starosta tarnowski Jacek Hudyma.
Fałszowanie dokumentów w szkole nauki jazdy w Wojniczu. Kilkaset osób może stracić prawo jazdy
Od decyzji SKO przysługuje jeszcze odwołanie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Tymczasem prokuratura zawnioskowała do tarnowskiego starostwa o cofnięcie kolejnych 9 praw jazdy osób, które robiły kusy w szkole nauki jazdy prowadzonej przez Dariusza B. W sumie odebranie praw jazdy grozi nawet 300 kierowcom, byłym kursantom tej szkoły z Wojnicza w latach 2018 - 2024.
Spośród wydanych dotąd 44 decyzji o cofnięciu praw jazdy, 8 osób nie odwołało się. Jedna z nich rozpoczęła już ponowne szkolenie.
W przypadku części osób Dariusz B. poświadczał także nieprawdę, ponieważ nie chodziły one na zajęcia w czasie kursu na prawo jazdy, nie miały egzaminu wewnętrznego, a w pojedynczych przypadkach powoływał się na wypływy w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Tarnowie i za pieniądze obiecywał, że umówi ich na egzamin.
Jedna z osób, którym grozi utrata prawo jazdy, Jowita Sowa zapewniła, że nie miała świadomości, iż elementem kursu na prawo jazdy jest kurs pierwszej pomocy.
- Nie robimy prawa jazdy raz w miesiącu tylko raz w życiu. Kiedy zapytałam dlaczego nie będzie wykładów usłyszałam, że jest covid i mam się przygotować do egzaminu teoretycznego sama. Jazdy z instruktorem oczywiście odbywałam. Zdałam egzamin państwowy - dodała.
Pani Jowita w rozmowie z Radiem Kraków uważa, że jest pokrzywdzona w tej sprawie, bo jak przekonuje, zdała egzamin państwowy na prawo jazdy.
- Nic nie zrobiłam i nie mam sobie nic do zarzucenia. Zrobiłam wszystko zgodnie z prawem. To, że właściciel szkoły robił machloje, to nie jest moja wina. Ja nawet tych dokumentów z podrobionymi podpisami nie widziałam. Podpisywałam się pod kartą odbycia jazd z instruktorem - podkreśla.
Kobieta jeździ samochodem od 5 lat i jak mówi, jeśli straci prawo jazdy, oznacza to dla niej automatycznie utratę pracy, bo prowadzi razem z mężem firmę i jest w niej kierowcą. Dlatego zapowiada, że będzie się odwoływała do skutku.
Starosta Jacek Hudyma zaznacza, że po tym jak ta sprawa wyszła na jaw, starostwo powiatowe w Tarnowie wystąpiło do Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Infrastruktury o zmianę przepisów, aby w podobnej sytuacji nie karać z góry cofnięciem praw jazdy osobom, które zdały egzamin.
Kierowcy zapłacą za oszustwo właściciela szkoły? Jest apel starosty tarnowskiego o zmianę prawa
- Wyraziliśmy też swoją opinię, że kierowcy w takich wypadkach, jeżeli nie zawinili ze swojej winy, powinni jednak mieć możliwość uzupełnienia egzaminów wewnętrznych czy szkolenia z pierwszej pomocy. Nie powinna to być forma taka dość rygorystyczna, czyli odbieranie im praw jazdy. Oczywiście to musiałoby przejść cały proces legislacyjny, ale na razie nie dostaliśmy odpowiedzi z Ministerstwa Infrastruktury - wyjaśniał w rozmowie z Radiem Kraków starosta tarnowski Jacek Hudyma.