Tylko w tym roku strażacy interweniowali aż 160 razy. To aż dwukrotnie więcej niż w 2016 roku. W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło przede wszystkim do groźnego pożaru na największym osiedlu w Tarnowie - tak zwanych "falklandach". Spłonęło ponad 7 hektarów traw, a ogień zagrażał nieopodal położonym budynkom.
- W takiej sytaucji każdy z nas zrobi wszystko, żeby bronić własnego dobytku. Tak było w Grabnie. Tam nieprzygotowany mężczyzna próbował gasić pożar, zasłabł, przytruł się dymem i doznał poparzenia dłoni - mówi Paweł Mazurek, rzecznik tarnowskich strażaków.
Mundurowi przyznają, że większość pożarów traw to podpalenia, a złapanie sprawcy jest praktycznie niemożliwe.
(Marcin Golec/ko)