Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Po incydencie z amoniakiem właściciel cegielni koło Tarnowa musi wywieźć odpady

Jak dowiedział się reporter Radia Kraków, w poniedziałek wójt Lisiej Góry wydał decyzję nakazującą natychmiastowe wybranie 70 ton odpadów pohutniczych oraz podobnej ilości ziemi, z którą odpady zostały wymieszane. Gmina prawdopodobnie powiadomi także prokuraturę o całej sprawie. W sobotę z ziemi obok cegielni wydobywały się opary amoniaku. Właściciel terenu ma pozwolenie na składowanie odpadu, ale został przyłapany na gorącym uczynku na działaniu niezgodnym z prawem.

Jak dowiedział się reporter Radia Kraków, w poniedziałek wójt Lisiej Góry wydał decyzję nakazującą natychmiastowe wybranie 70 ton odpadów pohutniczych oraz podobnej ilości ziemi, z którą odpady zostały wymieszane. Gmina prawdopodobnie powiadomi także prokuraturę o całej sprawie. W sobotę z ziemi obok cegielni wydobywały się opary amoniaku. Właściciel terenu ma pozwolenie na składowanie odpadu, ale został przyłapany na gorącym uczynku na działaniu niezgodnym z prawem.  

O drażniącej substancji wójta gminy Lisia Góra zawiadomili mieszkańcy Łukowej. "Nie dało się oddychać, szczypało w gardło. Dzieci przybiegły do domu i mówią: mamo boli gardło" - mówili.

Wójt Arkadiusz Mikuła zawiadomił służby. Na miejscu pojawili się policjanci, strażacy oraz Inspektor Ochrony Środowiska. Pomiar stężenia amoniaku wykazał 120 ppm, co zdaniem strażaków w tamtym momencie nie było jeszcze niebezpieczne dla ludzi.

Problem pojawił się po ulewach. Dlatego po interwencji służb w sobotę teren przykryto folią. Tymczasem jak przekonują mieszkańcy Łukowej, w poniedziałek po tym jak folia została nagrzana od słońca, uciążliwa sytuacja się powtórzyła.

Zdaniem mieszkańców cegielnia jest tylko przykrywką dla składowiska niebezpiecznych odpadów. "Gdyby to było jakoś legalnie, to by nie przyjeżdżali w nocy czy nad ranem. Ostatnio przywieźli opony, nagle znikły. Gdzie one są? Chyba w powietrzu. Czasami jest taki smród z komina, że nie da się wytrzymać" - mówią mieszkańcy.

Jednak wójt Arkadiusz Mikuła w rozmowie z Radiem Kraków wyjaśnia, że właściciel terenu ma pozwolenie zintegrowane wydane przez marszałka i starostę na składowanie odpadów np. pochodzących z produkcji, które ma wykorzystywać do rekultywacji wyrobiska, a częściowo także do produkcji cegły. Jednak zdaniem mieszkańców cegielnia działa jedynie przez kilka tygodni w roku. "Nie wyżyją z tej cegły, oni utrzymują się z nielegalnego składowiska odpadów chemicznych" - twierdzą.

Wójt Mikuła odpowiada, że gmina regularnie prosi inspekcję ochrony środowiska o kontrolę. "Są one przeprowadzane dosyć często i do tej pory wszystkie materiały, które były przywożone do Łukowej, były zgodne z decyzją. To pierwszy przypadek kiedy okazało się, że zostało przywiezione coś niezgodnego i nasza reakcja będzie bezwzględna" - podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków wójt gminy Lisia Góra Arkadiusz Mikuła.

Kierownik cegielni przekonywał mieszkańców, że ten transport trafił do Łukowej przez pomyłkę i że on o tym nie wiedział.

Sąsiedzi tego miejsca nie dziwią się, że wcześniejsze działania inspektorów ochrony środowiska nie wykazały nieprawidłowości, skoro o kontrolach muszą uprzedzać właściciela. Ma się to zmienić po wejściu w życiu nowelizacji ustawy o odpadach.

Sprawę bada tarnowska delegatura WIOŚ, która może zakazać transportu podobnych jak ostatnio odpadów. O wszystkim wie także policja, a wójt zapowiada, że gmina chce zawiadomić prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Właściciel oprócz wywiezienia 150 ton odpadów wymieszanych z ziemią będzie musiał także przedstawić potwierdzenie utylizacji.

Mieszkańcy Łukowej są przekonani, że koło cegielni są nielegalnie składowane niebezpieczne odpady. "Niech to sprawdzą, żeby znowu nie zostało to zamiecione pod dywan, bo trzy lata temu był taki pożar, że się tam ziemia wewnątrz paliła. Nikt wcześniej czegoś takiego nie widział"  - mówią.

Bartek Maziarz/jgk

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem