Na dwa przyczółki oraz fragment sklepienia pochodzące z XVI wieku natrafiano podczas wykopów prowadzonych przez właściciela sąsiedniej kamienicy. Odkrycie potwierdziło, że przed Bramą Pilzneńską stał most i razem tworzyły wschodnią bramę do Tarnowa za czasów hetmana Jana Tarnowskiego. Zdaniem tarnowskiego konserwatora zabytków Andrzeja Szpunara rekonstrukcja mostu byłaby kosztowna i bardzo trudna.
Posłuchaj rozmowy
Nie wiemy, jak to wyglądało powyżej fundamentów, w związku z tym potencjalna rekonstrukcja jest mało prawdopodobna. Druga sprawa, gdybyśmy wybudowali taką wąską szyję bramną, to zablokowalibyśmy ten wjazd. Trzecia sprawa, wymagałoby to rozkopania całego wyjazdu od wschodu do Starego Miasta. Są to prace o dosyć dużym zakresie, na które nikt nie ma pieniędzy.
Dlatego odkryte fragmenty mostu prowadzącego do Bramy Pilzneńskiej po udokumentowaniu zostały zabezpieczone i zasypane. Tarnowski konserwator zabytków wydał zalecenia, według których miasto powinno zaznaczyć innym kolorem kostki zarys odkrytych fragmentów bramy. Według Andrzeja Szpunara powinna się tam także znaleźć tablica informująca zarówno o niedawnym odkryciu, jak i samej Bramie Pilzneńskiej, która jest zaznaczona innym kolorem kostki, a niewiele osób o tym wie.
Natomiast właściciel remontowanej kamienicy na rogu Wałowej i Bramy Pilzneńskiej we własnym zakresie deklaruje chęć zaznaczenia na elewacji fragmentu sklepienia odkrytego mostu. Inwestor oprócz sfinansowania badań archeologicznych wykonał także na własną rękę dokumentację 3D. Odkrycie to wstrzymało jego prace i naraziło na dodatkowe wydatki oraz niemałe koszty związane z dłuższym zajęciem pasa drogowego, niż to pierwotnie planował w ramach własnych prac.
Natomiast odnosząc się do pomysłów o odrestaurowaniu odkrytych fragmentów filarów oraz sklepienia oraz umieszczenia nad nimi przedszkolnej powierzchni, pełniący obowiązki tarnowskiego konserwatora zabytków Andrzej Szpunar podkreśla, że nie zawsze to jest taki dobry pomysł. I daje za przykład dół złoczyńców przy Ratuszu: "Jest może fajny, ale jest dosyć uciążliwy. Siedzący tam ludzie wciskają jakieś niedopałki papierosów i rozmaite inne śmieci. I co jakiś czas trzeba to rozbierać i czyścić. Także pomysł, żeby zrobić jakąś przeszkloną prezentacje tych fragmentów murów, byłby niewątpliwie trudny do realizacji oraz utrzymania" - przekonuje Andrzej Szpunar.
Pełniący obowiązki tarnowskiego konserwatora zabytków jednocześnie przekonuje jednak, że zasypanie zabezpieczonych fragmentów mostu z XVI wieku poprzedzającego Bramę Pilzneńską wcale nie oznacza zamknięcie tej sprawy na zawsze. Jak podkreśla Szpunar, jeśli znajdą się na to pieniądze np. z różnych programów czy funduszy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby odkopać zabytek i wrócić do tematu jego rekonstrukcji czy też lepszego wyeksponowania.