33-letni Marek M. 28 listopada wyszedł z więzienia w Mościcach i pojechał do Krakowa. Tam pił alkohol i na drugi dzień rano wsiadł do pociągu do Tarnowa. Na stacji nie chciał wyjść z pociągu i awanturował się. Dlatego został wyprowadzony z niego przez konduktorów. Już wtedy groził użyciem noża. Chwilę później zaatakował nim dwie nieznane dla siebie osoby.
- Zmierzając w kieruku przejścia podziemnego, spotkał zmierzającego w przeciwnym kierunku Daniela S. Sprawca zadał mu cios nożem w szyję. Nie zatrzymał się, wszedł do przejścia podziemnego i tam zaatakował innego mężczyznę. Również chciał zadać mu cios w klatkę piersiową. Jacek K. zdołał jednak zablokować ręką uderzenie - relacjonuje prokurator Mieczysław Sienicki.
Sprawca został zatrzymany przez Służbę Ochrony Kolei. Marek M. był nietrzeźwy. Za podwójne usiłowanie zabójstwa grozi mu co najmniej 8 lat więzienia lub nawet dożywocie.
33-latek nie przyznał się do winy. Twierdzi, że nie pamięta zdarzenia, a nawet tego w jaki sposób znalazł się w Tarnowie. W przeszłości był wielokrotnie karany.
(Bartłomiej Maziarz/ko)