Tarnów wydał na Inteligentny System Transportowy 18 milionów złotych, a miasto i tak w godzinach szczytu się korkuje. Jednym z głównych elementów tarnowskiego ITS-u miała być lepsza koordynacja przejazdu przez ponad 30 skrzyżowań w mieście. Większość kierowców nie zauważa różnicy, ale urzędnicy przekonują, że ten element się sprawdza. A miasto korkują ronda i przejścia dla pieszych, na które ITS nie ma wpływu.
Posłuchaj relacji Bartka Maziarza
Dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie Artur Michałek przekonuje, że system działa i podkreśla, że miał on na celu poprawę płynności ruchu i według niego tę poprawę widać. Jak dodaje, największe rezultaty działania ITS można zaobserwować na głównych ciągach dojazdowych do centrum jak ulica Krakowska, Nowodąbrowska czy aleja Jana Pawła II.
Potwierdza to Robert Tomala z Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnowie, który egzaminuje przyszłych kierowców i przejeżdża aleją Jana Pawła II:
Gdybyśmy wzięli trzy skrzyżowania - ulice Odległą, Długą i Słoneczną, czyli skrzyżowanie al. Jana Pawła II z tymi trzema ulicami, to te sygnalizacje świetlne są dobrze zsynchronizowane. Przy dynamicznej jeździe, zgodnie z przepisami, można skorzystać z systemu i płynnie przejechać.
Posłuchaj rozmowy z Arturem Michałkiem
- wyjaśnia Ryszard Żurowski z tarnowskiego MPK. Tarnowscy drogowcy analizowali wprowadzenie na skrzyżowaniu ulicy Mickiewicza z Legionów świateł, ale ich zdaniem w tym miejscu niewiele by to pomogło. Dlatego w tym przypadku zamiast maszyn działa człowiek i podczas porannego szczytu komunikacyjnego ruchem na przejściu na ulicy Mickiewicza ręcznie steruje straż miejska bądź policja.Wiadomo, że zmieniły się przepisy i piesi mają bezwzględne pierwszeństwo przy przejściu przez skrzyżowanie, dlatego też w godzinach, kiedy uczniowie przychodzą lub wychodzą ze szkoły, autobusy stoją po kilka minut. To powoduje, że miasto staje się nieprzejezdne i miasto się korkuje
Dyrektor Zarząd Dróg i Komunikacji w Tarnowie Artur Michałek podkreśla, że problem korków w centrum Tarnowa wzmaga to, że część dotychczasowych pasażerów autobusów wskutek pandemii nadal jeździ własnymi samochodami, do drogowych zatorów przyczyniają się także remonty ulic. Artur Michałek apeluje, żeby piesi korzystali z podziemnego przejścia przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej, które kosztowało około 5 milionów złotych, jest oddalone od przejścia przy Urzędzie Miasta Tarnowa zaledwie o 300 metrów. Podobne apele dotąd jednak nie przynosiły skutku.
W ramach Inteligentnego Systemy Transportowego, który kosztował 18 milionów złotych, w Tarnowie powstały też m.in. tablice z informacjami o wolnych miejscach parkingowych w danym rejonie czy też tablice z informacjami o natężeniu ruchu na poszczególnych trasach w centrum miasta. I te rozwiązania są jednak krytykowane przez kierowców, którzy uważają, że są nieczytelne.