Grupa mieszkańców Radłowa chce odwołania burmistrza tej miejscowości, zbierają podpisy pod inicjatywą referendalną. Argumenty? Zarzucają burmistrzowi, między innymi, brak kompetencji oraz skuteczności w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych i niegospodarność w wydawaniu publicznych pieniędzy.
Posłuchaj rozmowy Bartłomieja Maziarza z Eweliną Łabno oraz Pawłem Jachimkiem.
Trwa zbiórka podpisów pod referendum w sprawie odwołania burmistrza Radłowa Mateusza Borowca. Inicjatorzy głosowania mają czas do początku lutego, żeby zebrać wymagane 760 podpisów – bez tego referendum nie dojdzie do skutku.
Jak podkreślają, burmistrz Borowiec, który rządzi gminą od półtora roku, nie spełnił oczekiwań mieszkańców. Zarzucają mu brak kompetencji i nieumiejętne zarządzanie, a także brak decyzyjności, który – ich zdaniem – prowadzi do niegospodarnego wydatkowania środków publicznych oraz niskiej skuteczności w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych. W konsekwencji, zamiast rozwoju, gmina – jak mówią – doświadcza stagnacji, a w niektórych obszarach nawet regresu.
Spór o halę sportową
Jednym z głównych impulsów do rozpoczęcia inicjatywy referendalnej była sprawa nowej hali sportowej. Jak mówi Ewelina Łabno z komitetu referendalnego, jej otwarcie opóźniło się o dziewięć miesięcy, a początkowo dzieci i młodzież z terenu gminy miały ograniczony dostęp do obiektu ze względu na – jak określa – zaporowe ceny.
Po naszych usilnych staraniach burmistrz ogłosił sukces: daje 95 procent upustu wejścia dla naszych dzieci na halę. Hala jest teraz dostępna, przynajmniej była w grudniu, bo nie wiemy co w styczniu. Ale tylko raz w tygodniu, bo w czwartki nasze dzieciaki dalej ćwiczyły w hali zwanej "blaszakiem", gdzie było nawet 12 stopni Celsjusza
- tlumaczy Ewelina Labno.
Burmistrz Mateusz Borowiec odpiera te zarzuty w mediach społecznościowych. Podkreśla, że wszystkie popołudniowe godziny w dni powszednie są zajęte przez dzieci i młodzież, głównie z Radłowskiej Akademii Sportu oraz sekcji karate. Jak zaznacza, obowiązują symboliczne opłaty: 12 złotych za godzinę wynajmu całej hali oraz 5 złotych za jeden sektor.
Inicjatorzy referendum przekonują jednak, że obniżka cen nastąpiła dopiero po interwencji rodziców. Jak dodaje Ewelina Łabno, dzieci mogły zacząć korzystać z hali dopiero w grudniu i tylko jeden dzień w tygodniu. Pozostałe treningi odbywały się w starej hali, tzw. „blaszaku”, gdzie – jak relacjonuje – temperatura podczas zajęć spadała nawet do 12 stopni.
W Radłowie ruszyła budowa nowoczesnej hali sportowej
Niewykorzystane dofinansowania
Kolejne zarzuty dotyczą niewykorzystania dostępnych programów dofinansowań. Paweł Jachimek, wiceprzewodniczący Rady Gminy Radłów, który popiera przeprowadzenie referendum, wskazuje na brak decyzji w sprawie wymiany oświetlenia ulicznego w ramach programu „Rozświetlamy Polskę”.
Gmina straciła czas i możliwość uzyskania wyższego dofinansowania. Ta wymiana mogła już zostać przeprowadzona, a lampy mogły świecić i przynosić oszczędności
– mówi Jachimek.
Podobnie, jego zdaniem, wyglądała sprawa budowy kanalizacji w Wał-Rudzie, która była jednym z priorytetów programu wyborczego burmistrza. Jak wyjaśnia, gmina mogła ubiegać się o środki z Krajowego Planu Odbudowy, jednak decyzja środowiskowa straciła ważność.
W momencie objęcia urzędu przez Mateusza Borowca decyzja była jeszcze ważna. Można było zareagować. Dziś burmistrz chwali się pożyczką, którą – jak wiadomo – trzeba będzie spłacić, a skala ewentualnego umorzenia pozostaje niejasna
– dodaje wiceprzewodniczący rady.
Podwyżki i atmosfera w urzędzie
Wśród zarzutów pojawia się także kwestia planowanych podwyżek dla urzędników. Inicjatorzy referendum wskazują, że w projekcie budżetu na 2026 rok zaplanowano na ten cel ponad milion złotych. Burmistrz odpowiada, że realny koszt podwyżek – wraz ze składkami – wynosi około 300 tysięcy złotych.
Ewelina Łabno podkreśla, że inicjatorzy nie sprzeciwiają się podnoszeniu wynagrodzeń, o ile idzie za tym jakość pracy urzędu. Zwraca jednak uwagę na – jej zdaniem – złą atmosferę w urzędzie i dużą rotację pracowników:
Po półtora roku pracy burmistrza z urzędu odeszło kilkanaście osób. To wyraźny sygnał, że coś nie działa. Tak duża skala zmian nie sprzyja stabilności gminy
– ocenia.
Dodaje również, że burmistrz Mateusz Borowiec dwukrotnie – w 2024 i 2025 roku – nie otrzymał wotum zaufania od Rady Gminy.
Referendum coraz bliżej?
Inicjatorzy referendum podkreślają, że ich działania mają charakter oddolny i wynikają z niezadowolenia części mieszkańców. Zapewniają, że inicjatywa nie jest inspirowana politycznie ani sterowana „z tylnego siedzenia”. Jeśli do początku lutego uda się zebrać 760 podpisów, mieszkańcy Radłowa zdecydują w referendum, czy Mateusz Borowiec pozostanie burmistrzem gminy.