Policja, straż pożarna, prokuratura, sanepid a nawet Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska od kilku miesięcy szukają przyczyny brzydkich zapachów w Oświęcimiu i okolicach. Jak na razie wciąż bez skutku.
Kilka dni temu, po jednej z informacji, strażacy pojechali w kierunku nasilającego się zapachu, który prowadził do miejskiej oczyszczalni ścieków. Urzędnicy skontrolowali przedsiębiorstwo, wciąż jednak brakuje dowodów, aby wskazać i ukarać konkretnego producenta smrodu.
"Nasze urządzenia pomagają w wykrywaniu substancji niebezpiecznych, ale są to określone substancje chemiczne. Nie są to substancje zapachowe. Żaden z pomiarów nie wykazał obecności żadnej z tych substancji. Jak jesteśmy informowani przez mieszkańców o zapachu to podejmujemy działania, ale trudno ustalić sprawcę. Nikogo nie złapaliśmy na gorącym uczynku" - tłumaczy kapitan Zbigniew Jekiełek z Państwowej Straży Pożarnej w Oświęcimiu.
Jak dodaje, najczęściej kontrolowane są tereny po byłych zakładach chemicznych, gdzie działa między innymi właśnie oczyszczalnia ścieków, składowisko odpadów i firma, utylizująca części poubojowe. Problem uciążliwego zapachu dotyka ponad 60 tysięcy osób.
Przypomnijmy, podobny problem mieli niedawno mieszkańcy Tarnowa. Nad największymi tarnowskimi osiedlami w północnej części miasta unosił się trudny do zniesienia fetor. Jak się okazało, powodem smrodu były prace prowadzone przy sieci ciepłowniczej. Więcej o tej sprawie pisaliśmy Nad Tarnowem unosi się smród. Wiemy dlaczego .
(Kamil Szyjka/ko)