Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Na taką sytuację nie da się przygotować" - mówi po pożarze wicedyrektor zakładów w Malcu. "Nikogo nie zwolnimy"

"Nikogo nie zwolnimy" - deklarują władze zakładu produkującego słone przekąski w Malcu obok Kęt. To dwie hale tej firmy przed dwoma tygodniami paliły się przez kilkanaście godzin. W akcji gaśniczej brało udział kilkuset strażaków, a ogień udało się opanować dopiero po jedenastu godzinach. Jak przyznaje Artur Klęczar, wiceprezes firmy Aksam, do której należały hale, priorytetem dla przedsiębiorstwa jest teraz utrzymanie zatrudnienie.

"Na taką sytuację nie da się przygotować" - mówi po pożarze wicedyrektor zakładów w Malcu. "Nikogo nie zwolnimy"
Fot. Natalia Feluś

Posłuchaj rozmowy z Arturem Klęczarem

Fot. Natalia Feluś

Pożar strawił około 40% największej części naszego zakładu. Targają człowiekiem niewyobrażalne emocje. Na taką sytuację nie da się przygotować. Łzy cisną się do oczu, ale najpierw jest adrenalina, jest walka. Na szczęście bardzo szybko powiedzieliśmy, że musimy to odbudować, nie możemy się załamać

- relacjonuje wiceprezes.

Szefostwo producenta słonych przekąsek, firmy Aksam, do którego należy zakład, zapewnia, że nie zwolni żadnego z sześciuset pracowników. Załoga będzie uczestniczyła w rozbiórce spalonych hal.

Firma zatrudnia ponad 600 pracowników. Nikt pracy nie straci, dlatego, że są też inne prace - czy to porządkowe, czy ochranianie tego obiektu - część pracowników jest na urlopach płatnych, część jest na postojowym, również płatnym

- wyjaśnia Artur Klęczar.

Nie spodziewaliśmy się, że nasze deklaracja o zachowaniu miejsc pracy spotka się z takim odzewem społeczeństwa. Bardzo dziękujemy za to

- dodaje wiceprezes.

Od zdarzenia minęły dwa tygodnie. Na miejscu w kluczowym momencie akcji gaśniczej pracowało kilkuset strażaków, a ogień udało się opanować dopiero po jedenastu godzinach.

Na pewno są tutaj wykluczone działania osób trzecich. Warunki atmosferyczne to z pewnością główna przyczyna. Nie wiemy, czy to był piorun. Na pewno w noc pożaru były ogromne burze. Pierwsza jednostka strażaków, która do nas przyjechała, dopiero co skończyła pracę gdzie indziej. Strażacy wrócili do domów i od razu zostali wezwani do nas

- relacjonuje Klęczar.

 Jak przyznaje Adam Klęczar, założyciel firmy Aksam, do którego należały hale, priorytetem dla przedsiębiorstwa jest teraz utrzymać zatrudnienie

Powiązane

  • Ogromny pożar niedaleko Kęt. Strażakom udało się zatrzymać żywioł

    Patryk Kubiak

  • Trwa porządkowanie pogorzeliska na terenie firmy w Malcu

    Radio Kraków

  • Gaszenie pożaru zakładów produkcyjnych w Malcu trwało w sumie 38 godzin

    Patryk Kubiak

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem