Nad Zalewem Klimkowskim, w powiecie gorlickim, nie będzie w te wakacje strzeżonego kąpieliska. Gmina Ropa go nie uruchomi z powodu zbyt niskiego stanu wody w jeziorze – zbiornik na 40 milionów metrów sześciennych wody jest zapełniony tylko w 15 proc. Dno dotychczasowego kąpieliska to dziś brzeg porośnięty trawą.
Kąpielisko jest na działce, którą gmina Ropa dzierżawi od Wód Polskich. Niski stan tafli wody sprawia, że powierzchnia jeziora nie sięga do działki, którą dzierżawimy. Jest to związane również z budową dna - chcemy, żeby turyści przyjeżdżający nad Klimkówkę wypoczywali i pływali w miejscu bezpiecznym, a poniżej są warstwy muliste
- wyjaśnia wójt gminy Ropa Karol Górski.
Kąpielisko na terenie stanicy wodnej w Klimkówce będzie nieczynne w wakacje po raz pierwszy od jej otwarcia w 2018 roku. Gmina nie zrezygnowała jednak z zatrudnienia dwóch ratowników wodnych - rozpoczną dyżury od 1 lipca.
Wysychający zalew to bardzo zła wiadomość dla przedstawicieli branży turystycznej z okolic jeziora Klimkowskiego. Po tym jak internet obiegły zdjęcia wysychającego akwenu, turyści zaczęli rezygnować z wypoczynku nad Klimkówką. Brak strzeżonego kąpieliska może tylko pogłębić ten problem.
Klimkówka wysycha. Profesor AGH: „Tracimy wodę, której nie da się już odzyskać”
Przyjeżdżają gapie, którzy chcą zobaczyć osobliwy widok, czyli jezioro bez wody. Dla mojego biznesu to spadek dochodów nawet o 98 procent. To jest bardzo dramatyczne, cały czas żyjemy nadzieją, że może będą dodatkowe opady, może zmniejszy się ilość zrzucanej wody z jeziora
- mówi Teresa Ciepałowicz, właścicielka ośrodka wczasowego w Klimkówce.
Zalew Klimkowski może przyjąć ponad 40 milionów metrów sześciennych wody, teraz jest zapełniony w około 15 procentach. Miejsce, gdzie od 2018 roku było strzeżone kąpielisko to dziś brzeg porastający trawą. Tym, którzy tu przyjeżdżają pozostaje plażowanie, bo dostęp do jeziora utrudnia warstwa grząskiego mułu.
Z wody nie można teraz korzystać, ponieważ zamiast niej jest błoto, nie da się wejść. Żal dzieci, które chciały się popluskać, a teraz trzeba będzie im organizować jakąś inną wyprawę. Tutaj do samej góry woda była. To bardzo niepokojące, taki widok odstrasza
mówią turyści.