Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Bartosz Bocheńczak (Konfederacja): Mimo "wtopy" przy wyborach w Krakowie, wystartuję do Sejmu

- To potężna wtopa. Popełniliśmy gigantyczną gafę - przyznał w Radiu Kraków Bartosz Bocheńczak. Przed wyborami prezydenta Krakowa nie udało mu się zebrać wymaganych trzech tysięcy podpisów i nie wystartował jako kandydat Konfederacji. "Biorę na siebie odpowiedzialność. Trzy tysiące podpisów to nie jest liczba, która zwala z nóg, popełniliśmy ogromny błąd" - mówił Bocheńczak w pierwszym medialnym wystąpieniu od momentu, gdy nie udało się zarejestrować jego kandydatury. Przekonywał jednocześnie, że system zbierania podpisów jest archaiczny. "W przyszłym roku będziemy mieć do czynienia z elektroniczną zbiórką podpisów w wyborach do parlamentu. Posłowie nie zdecydowali się na taki krok w przypadku wyborów samorządowych" - mówił Bocheńczak w porannej rozmowie Radia Kraków. Zapowiedział, że chce startować w wyborach do Sejmu w przyszłym roku.

Bartosz Bocheńczak
Bartosz Bocheńczak. / fot: Rafał Nowak-Bończa

Posłuchaj

Jest pan nadal w Radzie Liderów Konfederacji? Sławomir Mentzen po tej wtopie z podpisami zapowiadał poważne konsekwencje.

- W Radzie Liderów tak. Jestem członkiem zarządu krajowego, sekretarzem generalnym Nowej Nadziei. Nic się tu nie zmieniło.

 

Proszę mi wytłumaczyć, jak to możliwe, że wielka, ogólnopolska, partia z kilkunastoprocentowym poparciem nie zebrała marnych trzech tysięcy podpisów w Krakowie? Jak to jest możliwe?

- To potężna wtopa. Nie będę owijał w bawełnę. Popełniliśmy gigantyczną gafę. Przyznaje się. 3000 podpisów nie zwala z nóg. To nie jest niewykonalne. Wszystkie ogólnopolskie partie zebrały podpisy, my nie. Biję się w pierś. Biorę temat na siebie. Nie może się to nigdy powtórzyć. Będziemy partią, która mocno będzie pilnowała zbiórek podpisów.

Może tym razem było tak, że ktoś bardzo pilnował, żeby tych podpisów nie zebrać, np. pana partyjny kolega Konrad Berkowicz? Być może czuł się zagrożony, a lider w regionie może być jeden. Albo Narodowcy, którzy podobno czuli się obrażeni po wcześniejszym zbieraniu tym referendalnym i państwo ich wystarczająco nie docenili. Ktoś z tej dwójki podmiotów zrobił panu kuku? 

- Nie. Nie chcę snuć takich teorii. To była nasza wielka wtopa. Przy niej warto zwrócić uwagę na system zbierania podpisów, który jest archaiczny, odstaje od bieżących czasów. Przy wyborach sejmowych w przyszłym roku będzie już zbiórka elektroniczna. Część będzie tradycyjnie, część elektronicznie. Posłowie dalej nie uchwalili tego dla samorządów. Należy to zrobić.

Skoro nie chce pan tutaj zrzucić winy ani na Narodowców, ani na posła Berkowicza, może jest tak, że po prostu jest pan w partii nielubiany? Wyczytałem w różnych mediach, że ma pan ksywkę „egzekutor” i podobno jest pan człowiekiem Mentzena od czarnej roboty. Na przykład podpisuje pan wszystkie usunięcia z szeregów partii niepokornych polityków, samorządowców, czy kandydatów na polityków. Takich ludzi się nie lubi.

- Nie wiem, czy jestem nielubiany. Jak były przedostatnie wybory do Rady Krajowej, uzyskałem najwyższy wynik w partii.

 

Może ze strachu?

- Jestem sekretarzem generalnym. To nie tylko przyjemności, ale też obowiązki. Jednym z nich jest pozbywanie się ludzi z partii, którzy tam być nie powinni. Ja podpisuję te decyzje. To prawda.

 

Będzie pan za rok startował w wyborach do parlamentu – do Sejmu lub Senatu?

- Tak. Taki mam plan.

 

Kto będzie jedynką w Krakowie? Pan czy poseł Berkowicz?

- To jest w gestii prezesa, zarządu, Rady Liderów. Będziemy decydować.

 

Rzeczywiście Rada Liderów, prezes będą mieli tutaj twardy orzech do zgryzienia. Z jednej strony pan jest twarzą tej podpisowej wtopy, a z drugiej strony jest Konrad Berkowicz, który nie dość, że zasłynął kradzieżą patelni z Ikei, to ostatnio jeszcze był łaskaw nazwać jedną z dziennikarek TVP kurtyzaną...

- Do tematu Ikei nie wracajmy. Jak mnie pan pyta o to wyjście Konrada Berkowicza z Sejmu…

 

Nie chciał rozmawiać z „kurtyzanami”.

- Tak. To nie chodziło jednak o obrażenie kogokolwiek, o użycie słowa, które w przestrzeni publicznej nie jest super obraźliwe, ale może ktoś się poczuł dotknięty. Chodziło o zwrócenie uwagi na warsztat dziennikarski pani Justyny Dobrosz-Oracz, a raczej jego brak, na to, czym jest TVP w likwidacji. To miała być ta czysta woda bez inklinacji politycznych, nowa jakość. Jest to typowa rządowa szczujnia. To poseł Berkowicz miał na myśli.

 

Nie zapisałem sobie definicji słownikowej słowa kurtyzana, ale myślę, że nie jest to konieczne. Każdy z naszych słuchaczy doskonale wie, co to słowo znaczy. Myślę, że nie ma to nic wspólnego z warsztatem dziennikarskim. Szerzej sobie myślę o stosunku pana kolegów, pana partii do kobiet. Może celowo puszczają państwo co jakiś czas takie zdania i takie słowa w przestrzeń publiczną? Wystarczy powiedzieć, że przecież Sławomir Mentzen, czyli pana szef, też naśmiewał się niedawno z policjantek na Dolnym Śląsku, jak to się czuje bezpiecznie, że te policjantki zostały przyjęte do służby. Może chodzi o to po prostu, że głosują na was głównie młodzi mężczyźni, być może część z tych młodych mężczyzn czuje się zagrożonych przez kobiety i lubią czasem usłyszeć, jak ktoś pogardza, obrzydza, wyśmiewa się z kobiet?

- Protestuję, że Sławomir Mentzen się naśmiewał…

 

„Od razu czuje się bezpieczniej. Gruzińskie gangi i ukraińscy weterani już drżą ze strachu”.

- Protestuję przeciwko mówieniu, że Sławomir Mentzen naśmiewał się z kobiet. To nie jest prawda. Zaczęło się od nagrania, gdzie Sławomir Mentzen pokazał, że przyjęto wiele kobiet do policji. Od lat rozmawiamy z policjantami, którzy nie czują się bezpiecznie w patrolu z kobietą. Taka kobieta w sytuacji konfliktu z rosłym dryblasem ma mniejsze szanse niż mężczyzna, który ma inne warunki fizyczne.

 

Z tego co wiem, to pan poseł Wipler jest z rosłym dryblasem, a kiedy pijany tarzał się po ulicy, policjantka poradziła sobie z nim bez żadnego problemu.

- Tak. Można przywołać jednostkowe przykłady. Jednak policjanci nie czują się pewnie w takim patrolu i jest tego wiele. Chodzi o problem systemowy. Zaraz powiemy, że są testy dla policji. Słyszymy, że są takie same dla mężczyzn i kobiet. One od niedawna takie są. Obniżono wymagania, żeby kobiety sprawniej przeszły test.

 

O pakt senacki chciałbym teraz pana zapytać. Jest pan we władzach partii. Jak wyglądają rozmowy z prezydentem na temat paktu senackiego na prawicy?

- Z tego co wiem, rozmowy się toczą. Wiem, że rozpoczęto je. To już wiele, że uczestniczą przedstawiciele wszystkich prawicowych partii.

 

Także partia pana byłego kolegi Grzegorza Brauna?

- Z tego co wiem, był to jeden z naszych warunków, że w pakcie musiał być Grzegorz Braun. Bez tego nie ma to sensu. Rozmowy się toczą, ale jesteśmy umówieni na dyskrecję.

 

Ile Konfederacja ma mieć miejsc?

- Trwają negocjacje.

 

O Sejmie chciałbym porozmawiać. Niedawno Jarosław Kaczyński publicznie rzucił takie wezwanie do tego, żeby do Sejmu też pójść na jednej liście. To było wezwanie między innymi do was, do Konfederacji. Jest szansa na jedną listę na prawicy, już pomijając Brauna, do Sejmu? Konfederacja, Morawiecki i PiS?

- Nie ma szans na taką listę. Jarosław Kaczyński nie będzie chciał takiego porozumienia. On powie wielkie słowa teraz, ale to są słowa, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Jarosław Kaczyński wie, że jego era hegemonii na prawicy się skończyła. Nie będzie takiego porozumienia do Sejmu. Z naszej perspektywy nie jest to dobre. Nie powinniśmy się łączyć na listach sejmowych z PiS i Rozwojem Plus. Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki to twarze 8 lat fatalnych rządów PiS.

 

A później wspólny rząd to już co innego?

- Mam przekonanie, że to będą trudne 4 lata po wyborach. Mówimy jasno o ograniczaniu wydatków. Mateusz Morawiecki chce rozdawać jeszcze więcej. Kaczyński to samo. Budżetowo pędzimy na ścianę. Zaraz walniemy. Kaczyński i Morawiecki będą ojcami tej porażki.

 

Na sam koniec jeszcze o bardzo głośnym ostatnio temacie, czyli o aborcji. Przez Sejm przeszły ustawy łagodzące możliwość dokonania aborcji i depenalizujące taką. Cała Konfederacja, wszyscy jak jeden mąż, zagłosowali przeciwko. Co jeśli państwo dojdą do władzy po tych wyborach przyszłorocznych? W stu ustawach Mentzena znalazła się m.in. ustawa każąca kobiety więzieniem za dokonanie aborcji, a przynajmniej dopuszczająca taką możliwość. Jak dojdziecie do władzy, będzie jeszcze dalsze zaostrzanie zamiast złagodzenia prawa?

- Nie mamy w planie grzebania przy temacie aborcji. Ta ustawa przeszła, ale jestem przekonany, że prezydent to zawetuje. Nie będziemy ruszać tego tematu.

 

Ale w tych ustawach była...

- Nigdy tych ustaw w sumie nie widziałem. Słyszę o nich z ust dziennikarzy, ale nigdy się z tym nie zapoznałem. Trudno się odnieść. W programie nie mamy projektów zaostrzających aborcję.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego