Właściciele tamtejszej farmy LaMa wpadli na pomysł, by połączyć obchody majowego święta ze zbiórką na rzecz adoptowanych przez gospodarstwo owiec, kóz, psów czy koni. Pomysł się spodobał, a adresatki święta, czyli mamy – przyszły z całymi rodzinami.
Mówi Izabela Mikulska
- Wszystkie zwierzęta mają tu imiona, jest koło 50 owieczek, 70 kóz, 20 koni, osiołek, muł, kurki. Codziennie przybywa nowych zwierząt, przeważnie gospodarskich, które są wykarmione z butelki, które miały złamania nóg, były porzucone albo miały trafić na rzeź, były chore. My się litujemy, zbieram wszystkie, próbuję je ratować - mówiła Izabela Mikulska, organizatorka wydarzenia, której wiernie i głośno - asystowała owieczka Balbina.
Uczestnicy imprezy mogą dziś sami nakarmić podopiecznych farmy, a w zamian za przysmaki dla zwierząt w postaci marchewki czy jabłka - wrzucają datki do puszek. W programie znalazły się także pokazy jeździectwa, zwiedzanie mini zoo i zabawy dla dzieci. Wydarzenie potrwa do 18.