Zapowiadane załamanie pogody niepokoi sadowników. Według synoptyków od połowy tygodnia temperatury zaczną wyraźnie spadać. Nocami możliwe są przymrozki nawet do około 5 stopni poniżej zera. Teraz, za sprawą słonecznej pogody, drzewa i krzewy owocowe zaczynają wypuszczać pąki. To dla nich mróz jest największym zagrożeniem.
Posłuchaj co mówi Krzysztof Kurzeja, sadownik z okolic Łącka
- Zależy wszystko od aury, jakie będą te najbliższe dni. Jak będzie ciepło, ruszy wegetacja, bo już jest czas na to. Zależy też, ile ten przymrozek będzie trwał. Jak z godzinę, dwie godziny nad ranem, nie ma wielkiego problemu. Gorzej, jak się zaczyna taki przymrozek przykładowo od godziny dziesiątej, trwa 7, 8 czy 10 godzin. Wtedy jest duży problem - mówi Krzysztof Kurzeja, sadownik z okolic Łącka w powiecie nowosądeckim.
Wiosenne spadki temperatury najbardziej zagrażają moreli, wiśni i krzewom, jak porzeczka czy borówka amerykańska. Jabłonie i grusze są bardziej odporne, ale także na nich przymrozek może przynieść znaczny spadek liczby owoców.