Koszmar strażaków powrócił. Wystarczyło tylko kilka ciepłych dni, aby na Sądecczyźnie znów płonęły trawy. Tylko w tym tygodniu strażacy ugasili kilkadziesiąt takich pożarów.
Posłuchaj zastępcy komendanta PSP w Nowym Sączu
Pożar wybuchł m.in. w Marcinkowicach, gdzie akcja prowadzona była na ponad dwuhektarowej działce. Strażacy mają nadzieję, że czarny scenariusz z ubiegłego roku się nie powtórzy. "Wtedy interweniowaliśmy nawet 60 razy dziennie" - przypomina Paweł Motyka, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu.
Statystyki nie są optymistyczne jak dodaje Motyka, tylko w ubiegłym roku, na ponad 1300 pożarów, blisko 900 było skutkiem wypalania traw. Pożary wybuchają w gminach Doliny Popradu: Starym Sączu, na tzw. Winnej Górze, w gminie Rytro, Piwnicznej. "W tym roku interweniowaliśmy także na terenie gminy Muszyna. Pożary nierzadko wybuchają w trudno dostępnych miejscach, do których trudno dotrzeć. W ubiegłym roku, podczas jednej z takich przewrócił się wóz strażacki, na szczęście nikomu nic się nie stało"- mówił Motyka.
Wypalanie traw jest zabronione. Grozi za to grzywna do 5 tysięcy złotych lub więzienie. Dodatkowo jeśli sprawcą podpalenia okaże się rolnik, może on stracić dopłaty unijne.
(Bartosz Niemiec/jg)