Drewniane listwy, które sie tam zamontowano w styczniu, miały chronić jedyną gałąź drzewa przed złamaniem. Konar bowiem jest w kilku miejscach spróchniały. Przeważająca część ekspertów jest bowiem zdanie, że los sosny lepiej pozostawić w rękach natury.
Dendrolodzy nie zauważyli zmian w korzeniach sosny, niestety w pniu są już one widoczne, ale w najgorszym stanie jest jedyny konar drzewa. W wielu miejscach trawi go próchnica. Pojawiły się w nim również mszyce. Sosna mimo wszystko wciąż żyje, a o jej dalszym losie najprawdopodobniej zadecyduje sama przyroda.