W marcu ptak upadł na jezdnię w centrum Limanowej wprost pod koła samochodu. Specjaliści z Pogotowia Leśnego w Mikołowie wyleczyli obrażenia, ale próba uwolnienia orła niestety się nie udała. Nadajnik, w jaki go wyposażono wskazywał, że ptak przestał się przemieszczać i polować. Wycieńczony orzeł został odłowiony i wrócił do Mikołowa. Obawy o jego życie minęły, ale szanse, że w pełni odzyska formę są nikłe - mówi Jacek Wąsiński z Pogotowia Leśnego.
posłuchaj Jacka Wąsińskiego
Jest inny - dawniej miał "pazura", nie pozwolił się dotknąć, są dni, że nie chce sam jeść, trzeba go karmić. Jest apatyczny, nie wiemy co się wydarzyło, tylko on wie - mówi Jacek Wąsiński.
Orzeł pozostanie teraz pod opieką Pogotowia Leśnego. Dołączy do sporego stada dzikich zwierząt, którym w Mikołowie uratowano życie, ale nie były w stanie wrócić do natury.