Sezon narciarski ruszył niespełna pół miesiąca temu, tymczasem na krynickiej urazówce ląduje coraz więcej poturbowanych narciarzy. Każdego dnia przyjmowanych jest nawet po 30 osób. Najwięcej ze skręceniami albo ze złamaniami nóg i rąk. Tylko w ostatni weekend GOPR-owcy interweniowali na stokach 22 razy.
- Jest dużo skręceń. W weekend w Wierchomli mieliśmy złamanie nogi i miednicy. Było nawet podejrzenie złamania obu nóg – mówi Michał Słaboń, naczelnik krynickich GOPR-owców.
Goprowcy zauważają, że w ciągu ostatnich lat narciarze coraz bardziej dbają o swoje bezpieczeństwo i już tylko nieliczni jeżdżą bez kasków. Wiele osób przecenia jednak swoje umiejętności, dlatego dochodzi do wypadków.
(Marta Tyka/ko)