Nadzwyczajna sesja rady miasta Nowego Sącza nie spełniła oczekiwań radnych, którzy domagali się jej zwołania. Drugie posiedzenie w trybie nadzwyczajnym zwołane zostało w przeciągu zaledwie tygodnia. Temat był ten sam - przerwane miejskie inwestycje o wartości ok. 140 mln zł. Sądeckim radnym PiS i tym razem nie udało się zadać pytań w sprawie inwestycji, przygotowanych dla prezydenta.
Radni PiS, wnioskując o zwołanie kolejnej sesji, domagali się obecności prezydent Ludomira Handzla, który przed tygodniem szybko opuścił obrady. Ich oczekiwanie nie zostało spełnione.
- Nie bez kozery napisaliśmy we wniosku o dzisiejszą sesję rady miasta, żeby obecny był pan prezydent. On jest włodarzem miasta, jest odpowiedzialny za wszystkie inwestycje w mieście. Teraz pan prezydent chowa się za swoimi urzędnikami - mówiła radna PiS, Iwona Mularczyk.
Jeszcze przed sesją przewodniczący rady Krzysztof Głuc poinformował, że nie istnieje przepis, który pozwoliłby zmusić prezydenta do udziału w obradach rady. Zgodnie z przepisami mogą go reprezentować zastępcy lub wskazani urzędnicy.
Radni PiS zapowiedzieli, że opublikują wkrótce wszystkie pytania, jakie przygotowali dla prezydenta.