Śledztwo w sprawie śmierci 14-latka, który w styczniu wjechał na nieczynną trasę stoku narciarskiego na Jaworzynie Krynickiej, zostało umorzone. Biegli uznali, że pokrzywdzony młody mieszkaniec Warszawy wjechał na zamkniętą trasę, która była prawidłowo oznaczona.
Śledztwo prowadzone było pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Do zdarzenia doszło 26 stycznia. Chłopiec wraz z dwójką innych nastolatków w wieku 18 i 17 lat, wjechali na czasowo wyłączoną z użytkowania trasę. Pracował na niej ratrak, który ze względu na stromy stok, przyczepiony był do drzew stalowymi linkami. Starsi narciarze ominęli je, niestety najmłodszy z nastolatków wjechał w liny. Zmarł w szpitalu kilka dni później w wyniku poniesionych obrażeń.
W toku prowadzonego śledztwa biegli stwierdzili, że zamknięta trasa była prawidłowo oznaczona i były na niej informacja o pracy ratraka. Sprawa została umorzona, a postanowienie jest już prawomocne.