Zapchane studzienki i niedrożna sieć kanalizacyjna zwiększyły skale zniszczeń po nawałnicach, jakie w ostatnich tygodniach przeszły nad Nowym Sączem - twierdzą sądeccy radni. Z dokumentów przedstawionych przez przewodniczącą rady wynika, że z 94 km kanalizacji w mieście, regularnie czyszczonych jest zaledwie 13 km. Radni apelują do prezydenta, by pilnie zajął się tym problemem.
Posłuchaj materiału Sławomira Wrony
Jak twierdzi przewodnicząca sądeckiej rady miasta, władze Nowego Sącza do listopada ubiegłego roku nie są w stanie wybrać firmy, która objęłaby nadzorem kanalizację burzową. Pięć przetargów pozostało nierozstrzygniętych, bo nie było chętnych lub proponowane ceny znacznie przekraczały założony budżet. Dopiero w maju udało się znaleźć wykonawcę, który jednak zapewnia nadzór nad niewielkim fragmentem sieci.
"Od stycznia do maja żadna firma nie zajmowała się udrażnianiem, czyszczeniem studzienek i kanalizacji deszczowej. Firma, która wygrała szósty przetarg zajmuje się tylko obsługą 13 kilometrów, to tylko 14% całości kanalizacji deszczowej" - komentuje Iwona Mularczyk.
Przewodnicząca domaga się również informacji, o który fragment sieci kanalizacyjnej chodzi i dlaczego wybrano te, a nie inne odcinki i że do końca ubiegłego roku to sądeckie wodociągi nadzorowały całą sieć kanalizacyjną. Spór władz Nowego Sącza z zarządem spółki należącej do 5 sądeckich samorządów doprowadził jednak do zerwania tej współpracy.