Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Szpital w Myślenicach likwiduje oddział zakaźny. Władze uspokajają, radni alarmują

Decyzją Rady Powiatu Myślenickiego ze statutu lokalnego szpitala znika oddział zakaźny – jedyna tego typu placówka w południowej części Małopolski. Władze powiatu i dyrekcja przekonują, że to konieczny ruch wymuszony brakiem kadr, który w praktyce nie pogorszy sytuacji pacjentów, a otworzy drzwi do wielomilionowych inwestycji. Opozycja alarmuje jednak, że w czasie, gdy rośnie liczba zachorowań na choroby zakaźne i zagrożeń geopolitycznych, likwidacja oddziału to skrajna krótkowzroczność.

Szpital w Myślenicach likwiduje oddział zakaźny. Władze uspokajają, radni alarmują
Fot. pexels

Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Myślenickiego radni podjęli uchwałę wprowadzającą dwie istotne zmiany w strukturze Szpitala Powiatowego w Myślenicach. Po pierwsze – zamknięcie oddziału zakaźnego, a po drugie – połączenie trzech dotychczas odrębnych oddziałów: wewnętrznego, pulmonologicznego i neurologicznego – w jedną, wieloprofilową komórkę organizacyjną.

Mimo pojawiających się obaw o dobro pacjentów dyrekcja placówki uspokaja: system opieki zdrowotnej nie przestaje działać, zmieniają się jedynie mechanizmy rozliczeniowe.

– Dla pacjentów nie zmienia się nic. Tak jak dotychczas byli hospitalizowani na oddziale chorób zakaźnych, tak również w dalszym ciągu tę pomoc będą uzyskiwać – mówi Adam Styczeń, dyrektor Szpitala Powiatowego w Myślenicach.

– Narodowy Fundusz Zdrowia nie finansuje łóżek, tylko finansuje i rozlicza procedury medyczne, które w profilu chorób zakaźnych również mogą być rozliczane w innych komórkach organizacyjnych, jak oddział chorób wewnętrznych, oddział chorób płuc, oddział neurologii czy chirurgii ogólnej.

– Pacjenci naszego oddziału zakaźnego to byli głównie chorzy ze schorzeniami wątroby, trzustki, żółtaczką czy boreliozą. Wszystkie te schorzenia dalej będą leczone w Myślenicach – wskazuje Józef Tomal, starosta myślenicki. – Po 1 stycznia nie będzie można u nas rozliczać tylko procedur dotyczących bardzo rzadkich chorób egzotycznych, takich jak denga, malaria czy gorączka krwotoczna. To są specjalistyczne przypadki, od których leczenia są kliniki w Krakowie.

Dlaczego oddział zakaźny w Myślenicach zostaje zlikwidowany?

Bezpośrednią przyczyną formalnej likwidacji oddziału zakaźnego stał się brak lekarzy ze specjalizacją z zakresu chorób zakaźnych. Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia dotyczącym świadczeń koszykowych funkcjonowanie oddziału zakaźnego wymaga zatrudnienia co najmniej dwóch lekarzy specjalistów. Bez spełnienia tego kryterium NFZ nie ma prawnej możliwości zakontraktowania świadczeń w danym profilu.

Jak wyjaśnia starosta Józef Tomal, szpital dysponował jedynie warunkową zgodą Funduszu na rozliczanie procedur do końca roku.

– Nie mamy i nie będziemy mieli od 1 stycznia lekarzy specjalistów na oddziale zakaźnym. Ze względu na wiek oraz sprawy osobiste odeszła najpierw jedna pani specjalista zakaźnik, z końcem roku odchodzi druga – tłumaczy starosta.

– Mimo wielokrotnych prób podejmowanych przez dyrektora pozyskanie nowych specjalistów okazało się niemożliwe. Zmiana i komercjalizacja usług medycznych spowodowały, że specjalizacja zakaźna nie cieszy się popularnością wśród młodych lekarzy, bo nie daje takich możliwości na rynku komercyjnym jak inne dziedziny.

Gdy stało się jasne, że brak kadr uniemożliwi utrzymanie kontraktu, dyrekcja zdecydowała się na reorganizację, aby pacjenci nie stracili dostępu do opieki internistycznej i specjalistycznej.

Połączenie trzech oddziałów ma otworzyć drogę do milionów złotych na inwestycje

Drugim elementem reformy jest połączenie oddziałów wewnętrznego, pulmonologicznego i neurologicznego w jeden duży, wieloprofilowy oddział internistyczno-pulmonologiczno-neurologiczny. Jak twierdzi dyrekcja szpitala, prawie połowa łóżek na każdym z tych oddziałów stała pusta, a to – zdaniem starostwa – marnotrawstwo miejsca i pracy personelu medycznego. Połączenie oddziałów ma nie tylko pozwolić na bardziej elastyczne dysponowanie bazą łóżkową, ale przede wszystkim otworzyć szpitalowi drogę do pozyskania dużych środków zewnętrznych.

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło konkurs na wsparcie zadań inwestycyjnych z puli 1,2 miliarda złotych. Warunkiem ubiegania się o środki – a w przypadku Myślenic mowa o kwocie nawet 20 milionów złotych – jest przeprowadzenie optymalizacji organizacyjnej.

Cena tej reorganizacji jest wysoka, ale zdaniem zarządzających szpitalem – niezbędna dla rozwoju placówki.

Nowe środki mają pozwolić na połączenie głównego budynku szpitala z oddziałem pulmonologicznym. Dotychczas pacjenci przewożeni na badania diagnostyczne (np. tomografię) musieli pokonywać drogę między budynkami karetką wewnętrzną – często w bardzo trudnych warunkach pogodowych.

Dyrekcja zapewnia, że zmiany nie są związane z redukcją personelu.

– Nikt nie traci pracy, nikt nie zostaje wyrzucony. Zmieniamy organizację pracy jednostki pod kątem lepszego wykorzystania łóżek i ryczałtu – podkreśla dyrektor Styczeń.

Opozycja protestuje. „Zostawiamy 600 tysięcy ludzi bez specjalistycznego oddziału”

Decyzja władz powiatu i dyrekcji spotkała się z ostrą krytyką ze strony opozycji. Radny powiatowy Robert Pitala uważa likwidację oddziału zakaźnego – działającego w Myślenicach od 60 lat – za błąd o trudnych do przewidzenia konsekwencjach.

– Likwidujemy oddział zakaźny w sytuacji, gdy rośnie liczba przypadków chorób takich jak odra, ospa czy krztusiec, a na świecie słyszymy o nowych zagrożeniach – alarmuje radny Pitala.

– W całej południowej Małopolsce – ani w Limanowej, ani w Nowym Targu, ani w Zakopanem – nie ma już oddziałów zakaźnych. Po likwidacji tego w Myślenicach zostaje tylko Kraków, gdzie już teraz brakuje wolnych miejsc. Zostawiamy obszar zamieszkany przez około 600 tysięcy ludzi bez specjalistycznego oddziału zakaźnego.

Radny zwraca uwagę na kontekst geopolityczny – wojnę za wschodnią granicą i ryzyko incydentów hybrydowych. Jednocześnie przypomina, że podczas pandemii COVID-19 myślenicki oddział zakaźny odegrał ważną rolę.

Pitala kwestionuje również argumentację dotyczącą niemożności pozyskania kadr oraz wskazuje na dotychczasowe nakłady finansowe.

– W 2019 roku oddawaliśmy ten oddział po gruntownym remoncie, którego koszt wyniósł prawie 3,4 miliona złotych. Mówienie, że w oddalonym o 25 kilometrów Krakowie nie dało się znaleźć ani jednego zakaźnika, brzmi jak alibi. Wszystko rozbija się o zaproponowane warunki finansowe i organizacyjne – uważa radny.

Komentarze

Powiązane

  • "Absolutnie nie". Szpital w Myślenicach nie zostanie zlikwidowany

    Jan Pająk

  • Nowa szefowa wadowickiego szpitala. Ma ustabilizować sytuację placówki

    Natalia Feluś

  • 300 złotych za godzinę. Tarnowski szpital szuka lekarzy do pracy na SOR-ze

    Bartłomiej Maziarz

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Ktoś wyłamał bariery na zamkniętym zjeździe z DK75 w Gnojniku. Drogowcy zawiadomili policję

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów