Do tej niecodziennej transakcji doszło w grudniu 2013 roku Krakowie. Robert K. poszedł do swojego znajomego, który miał kłopoty finansowe po rozwodzie z żoną. Zaczęli razem pić alkohol. Po dłuższej chwili K. dał mu do podpisania papiery, które - jak mówił - "pomogą mu w rozwiązaniu jego kłopotów". Obiecał też dać mu jeszcze jedną butelkę wódki.
Pokrzywdzony nie wiedział, że podpisał pełnomocnictwo do zarządzania jego domem. Robert K. jeszcze tego samego dnia załatwił wszystkie konieczne formalności i niedługo później sprzedał nieruchomość za 300 tys złotych, czyli za niespełna połowę wartości rynkowej. K. został zatrzymany, nie przyznaje się jednak do winy.
- Wyjaśnił, że do podpisania pelnomocnictwa doszło na życzenie pokrzywdzonego. K. miał przekazać pokrzywdzonemu pieniadze ze sprzedaży. Jego zdaniem to pokrzywdzony uknuł intrygę przeciwko niemu, bo chce mieć i dom i pieniądze - tłumaczy Bogusława Marcinkowska z krakowskiej prokuratury okręgowej.
Robert K. oszustwa dokonał w recydywie, grozi mu do 15 lat więzienia. Rodzina pokrzywdzonego skierowała już do sądu pozew cywilny o odzyskanie nieruchomości. Sprawa jest w toku.
(Karol Surówka/ko)
Obserwuj autora na Twitterze: