Już od dłuższego czasu dojazd do osiedla możliwy był tylko terenowymi samochodami, które i tak rozjeżdżoną, gruntową drogę pokonywały z minimalną prędkością. Dojazd karetki pogotowia czy straży pożarnej przez większą część roku jest praktycznie niemożliwy. A w czasie burz i intensywnych opadów deszczu osiedlowa droga zamienia się w rwącą rzekę.
Jan Gąsienica Walczak, radny Zakopanego uważa, że trzeba walczyć o pieniądze na budowę drogi z tzw. powodziówki.
- Trzeba powołać odpowiednią komisję, która wyceni straty i zwróci się do wojewody o pomoc - mówi w rozmowie z Radiem Kraków Gąsienica Walczak - Wszyscy wiemy, jak uciążliwy jest brak odpowiedniej drogi dojazdowej do osiedla, gdzie mieszkamy.
Nie wiadomo jeszcze, czy będzie szansa na sfinansowanie remontu drogi na osiedle Furmanowa z funduszy na usuwanie skutków powodzi. Mieszkańcy tego zakopiańskiego osiedla już od dłuższego czasu walczą o budowę dojazdu do ich domów. Kilkakrotnie organizowali nawet protesty i pikiety w zakopiańskim Urzędzie Miasta - burmistrzowi wręczono wtedy m.in.... barana. Władze Zakopanego tłumaczą jednak, że budowa drogi to milionowa inwestycja i nie da się jej wykonać od razu. Na razie trwają prace projektowe budowy dojazdu na osiedle Furmanowa, ale termin rozpoczęcia prac wciąż nie jest znany.
Czytaj też: Tatry: mieszkańcy osiedla Furmanowa znowu protestują
Zobacz: Osiedle Furmanowa domaga się drogi. Zakopanemu mówi: dość