Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Zakopianka w Głogoczowie. Uwaga na dzikie zwierzęta!

Na małopolskich drogach często dochodzi do wypadków i kolizji z udziałem dzikich zwierząt. Na początku tego tygodnia na zakopiance w Głogoczowie kierowca potrącił sporych rozmiarów sarnę. Skończyło się na pokiereszowanym samochodzie i na śmierci zwierzęcia. Rozwiązaniem problemu teoretycznie mogłoby być postawienie ogrodzenia wzdłuż zakopianki w tych miejscach, gdzie zwierzęta pojawiają się najczęściej. Generalna Dyrekcja nie zamierza tego jednak zrobić.

Zakopianka w Głogoczowie. Uwaga na dzikie zwierzęta!
fot: Maciej Skowronek

To nie pierwszy taki przypadek w ostatnim czasie. Dla mieszkańców Głogoczowa dzikie zwierzęta w okolicy dróg i zabudowań to codzienność. "Kiedyś było ich mniej. A teraz są sarny, bażanty. Dla mnie to są akurat przyjemne widoki, ale gorzej mają rolnicy, którym dziki niszczą uprawy" - mówi reporterowi Radia Kraków jedna z przypadkowo napotkanych pań.

- Zdarzają się kolizje na zakopiance - dodaje dyrektor miejscowej podstawówki. - Sam w czerwcu tego roku miałem zderzenie z sarną. Przód uszkodzony, na szczęście udało się naprawić.

"Często spotykamy się z tego rodzaju zdarzeniami. Zdarza się to czasem i kilka razy w miesiącu, najczęściej właśnie na zakopiance" - przyznaje Szymon Sala z komendy powiatowej policji w Myślenicach.

Byłoby jeszcze gorzej

Rozwiązaniem problemu teoretycznie mogłoby być postawienie ogrodzenia wzdłuż zakopianki w tych miejscach, gdzie zwierzęta pojawiają się najczęściej. Generalna Dyrekcja nie zamierza tego jednak zrobić. Jak tłumaczy Iwona Mikrut z krakowskiego oddziału, siatki wzdłuż zakopianki sprawią, że będzie jeszcze gorzej, niż teraz. "Ten odcinek zakopianki jest drogą krajową, gdzie dopuszczona jest duża liczba zjazdów. Mamy więc zjazdy do domów, do zakładów pracy, na boczne drogi, drogi serwisowe itd. Jest tego strasznie dużo. Gdybyśmy postawili siatki, to zwierzęta i tak znalazłyby sobie drogę do wyjścia na jezdnię, właśnie dzięki tym licznym zjazdom" - podkreśla Mikrut.

Mogłoby to zatem wyglądać następująco: zwierze wbiega na jezdnię, staje zdezorientowane wśród świateł i szumu silników, zaczyna uciekać, odbija się od siatki i wraca na jezdnię."Ono nie zapamięta, że 20 metrów wcześniej ma zjazd" - dodaje Iwona Mikrut.

Jak zaznacza przedstawicielka GDDKiA, nawet na autostradzie, gdzie momentami są takie siatki, zwierzęta wchodzą na jezdnię przez węzły autostradowe. "W miejscach, gdzie jest zagrożenie postawiliśmy znaki 'uwaga dzikie zwierzęta' i ograniczyliśmy prędkość. Wystarczy stosować się do zasad, a na pewno kierowca zdąży wyhamować albo ominąć zwierzę" - tłumaczy.

fot: Maciej Skowronek

Zdarzają się tragedie

Policja i drogowcy apelują, aby poważnie traktować takie ograniczenia. Nie każdy kierowca spotkał zwierzę na środku drogi, ale bywa, że takie zdarzenia kończą się tragicznie. W lipcu na "starej czwórce" koło Brzeska, trzyosobowa rodzina wjechała w stado dzików. Auto po zderzeniu znalazło się na drugim pasie wpadając wprost pod pędzącego tira. Cała trójka zginęła na miejscu.

Waga dzika lub sarny może przekraczać 100 kg. Zderzenie z autem może być poważnym wypadkiem. Kierowca, który w tym tygodniu w Głogoczowie potrącił sarnę, uszkodził przód, dach i bok samochodu.

O odszkodowanie trudno

"Często po takich zdarzeniach kierowcy chcieliby uzyskać odszkodowanie. Nie jest to takie łatwe. Jeśli ktoś ma polisę AC, to oczywiście nie ma problemu, pod warunkiem, że jest w niej wpisana szkoda spowodowana przez dzikie zwierzęta. Gorzej, jeśli ktoś ma tylko OC. Wówczas może wysunąć roszczenia do zarządcy drogi, ale musi udowodnić, że w tym miejscu nie było znaków ostrzegawczych i że powinny się tam pojawić - przyznaje Szymon Sala z policji.

A to wcale nie jest takie proste. Natomiast jeśli znaki były, niewiele wskóramy, bo znak nakazuje zachować szczególną ostrożność. Niektóre urzędy wykupują ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej i wtedy chętniej wypłacają odszkodowania (tak robi krakowski ZIKiT, jeśli ktoś uszkodzi auto na dziurze w jezdni).

Jest też możliwość, aby pociągnąć do odpowiedzialności koło łowieckie, jeśli do kolizji doszło w czasie polowania z nagonką. Wówczas trzeba udowodnić, że miało to wpływ na pojawienie się zwierzęcia na drodze.

Najlepiej jednak obserwować znaki i uważać. Choć czasem tylko łatwo tak powiedzieć...

(Maciej Skowronek/ko)

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Dyrektor ZIS zwolniony w trybie natychmiastowym. Powodem była sprawa Mais Group?

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem