Wiele prywatnych ogrodów, zamiast przynosić chlubę właścicielom, wciąż jest dla kurortu antyreklamą. Nieskoszona trawa i chwasty, pryzmy odpadów po rozbiórkach i remontach oraz wszechobecne śmieci - to wciąż powszechny widok w stolicy Tatr.
Dlatego władze miasta co roku organizują konkursy z nagrodami dla właścicieli najładniejszych ogrodów. Z drugiej strony chcą karać tych, którzy na swoich posesjach mają bałagan. I co ciekawe, w większości sami mieszkańcy popierają ideę utrzymywania porządków w swych ogrodach.
- Wstyd. Pokrzywy, chwasty, badyle wystające. Przecież można chociaż trawę skosić. Powinni nagany wieszać na płotach - skarżą się reporterowi Radia Kraków mieszkańcy Zakopanego - Gazdowie chcą dostać parcele, a tam jest po prostu tragedia, śmietnisko!
Osobny problemem jest coraz powszechniejsze odgradzanie się od ulic właścicieli posesji żywopłotami, tujami czy podcinanymi świerkami. W ten sposób idąc ulicą Kościeliską, zakopiańską starówką, trudno dostrzec zabytkowe drewniane chałupy. Turyści zamiast podziwiać architekturę drewnianą mają widok na zieloną ścianę albo na szkaradne apartamentowce, przy których developerzy z oszczędności żadnej zieleni nie sadzą.