Sztuki jest w stanie przywrócić nadzieję. Jest w stanie sprawić, że człowiek może przeżyć największe okropieństwo na tej ziemi
Marian Ruzamski (1889–1945), malarz związany z międzywojennym środowiskiem artystycznym. Studiował na Akademia Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. Jego dorobek przez dekady pozostawał na marginesie historii sztuki; wystawa przywraca go w szerokim kontekście — od prac przedwojennych po realizacje związane z doświadczeniem obozowym. Aresztowany przez Niemców w 1943 roku, deportowany do KL Auschwitz, a następnie do KL Bergen-Belsen, gdzie zmarł 8 marca 1945 roku. Jego prace — w tym „Teka oświęcimska” — należą do najważniejszych artystycznych świadectw Zagłady, tworzonych z perspektywy jej ofiary.
Wystawa w Pałacu Sztuki w Krakowie przygotowana we współpracy z Muzeum - Zamek Tarnowskich w Tarnobrzegu, Galerią Bunkier Sztuki. Kuratorami wystawy są: Jürgen Joseph Kaumkötter, Tadeusz Zych.
Posłuchaj, co mówi prof. Jan Zych w rozmowie z Marzeną Florkowską
Siła sztuki
Wystawa pokazuje nie tylko artystę jako człowieka, niezwykłego człowieka, ale dla mnie ta wystawa pokazuje siłę sztuki - mówi w rozmowie z Marzena Florkowską prof. Jan Zych. Sztuki, która jest w stanie przywrócić nadzieję. Sprawić, że człowiek może przeżyć największe okropieństwo na tej ziemi, jakim był obóz koncentracyjny, a wcześniej doświadczenia rewolucji bolszewickiej.
Ale równocześnie sztuka pokazuje swoją siłę nie tylko w stosunku do człowieka, ale dla mnie niezwykła jest historia prac, szczególnie tych z Auschwitz. Prac, które Ruzamski traktował jako rzeczywiście dowód tego, co przeżył i miał świadomość tego, jak te prace robione z należeniem życia w Auschwitz są ważne. Pod swoim obozowym drelichem trzymał tę teczkę oświęcimską, przeżył z tymi pracami słynny Marsz Śmierci.
Te prace, wiedząc, że już prawdopodobnie są to ostatnie chwile jego życia, przekazał swojemu współwięźniowi, adwokatowi paryskiemu, z intencją, żeby trafiły do ukochanej kobiety Ruzamskiego, jego muzy, pani Janiny Pawlasowej w Tarnobrzegu. I tak też się stało. Dziś one znajdują się w Muzeum w Auschwitz.
To pokazuje siłę sztuki, która nie tylko ocala człowieka, ale siłę sztuki, która jest w stanie zaświadczyć o prawdzie. Miłosz powiedział, że poeta pamięta. Odnosząc się do tych słów, ja bym powiedział, że nie tylko poeta, również i artysta, malarz pamięta i w tej sztuce, szczególnie w tych pracach z Auschwitz zawarta jest pamięć. W tym widzę największą siłę sztuki Mariana Ruzamskiego.
Niezwykła relacja artysty i kuratora
Zainteresowałem się Ruzamskim, dlatego, że pochodzę z Tarnobrzega, a Ruzamski ostatnie lata swojego życia przed wojną związał z Tarnobrzegiem. Po czasie to miejsce zaczęło mieć mniejsze znaczenie, największe znaczenie nabrała świadomość, co stworzył. Przez 30 lat konsekwentnie tego Ruzamskiego z niebytu pamięci wydobywałem i dzisiaj w sposób symboliczny rzeczywiście Ruzamski wraca do Pałacu Sztuki, tu gdzie zakończyła się jego kariera artysty przed wojną.
A drugi aspekt dla mnie niesamowicie ważny to to, że na Ruzamskim sprawdziło się coś, co w Credo mówimy o świętych obcowaniach. Ja Ruzamskiego oczywiście nigdy w życiu nie spotkałem, spotkałem jego pracę, ale dzięki niemu spotkałem tylu wybitnych ludzi. To Ruzamski wprowadził mnie w świat sztuki współczesnej, zapoznał mnie z fantastycznymi ludźmi, chociażby z Marianem Turskim. Człowiek, którego nigdy nie znałem, który żył pół wieku przede mną, poprzez swoją sztukę i poprzez swoje dokonania wywarł na moje życie tak ogromne znaczenie i za to jestem mu niesamowicie wdzięczny.
Marian Turski - kurator obecny
Napisałem książkę o Marianie Ruzamskim i z bojaźnią i drżeniem poprosiłem Mariana Turskiego o to, żeby napisał wstęp, mając świadomość, że podobnie jak Ruzamski doświadczył piekła Auschwitz. Napisał tak cudowny, wspaniały wstęp do mojej książki, że w zasadzie można powiedzieć, że książka jest dodatkiem do tego, co Marian Turski napisał.
Marian Turski jest poniekąd, jeżeli tak można powiedzieć, tam z góry kuratorem i patronem tej wystawy.