Trzy miesiące aresztu dla meżczyny, który w poniedziałek śmiertelnie potrącił 40-latke w Skawie - taką decyzję podjął Sąd Okręgowy w Nowym Sączu. Mężczyzna przyznał się do winy, twierdzi, że zanim wsiadł do samochodu, pił alkohol w pracy ze swoim znajomym.
24-latkowi, który w poniedziałek rozpędzonym samochodem BWW w Skawie pod Rabką w samym centrum miejscowości uderzył w idącą poboczem kobietę z dwójką dzieci, grozi 12 lat pozbawienia wolności.
Przypomnijmy, 40-latka widząc rozpędzone auto w ostatnich chwili odepchnęła dzieci do rowu i w ten sposób uratowała im życie. Sama na skutek odniesionych obrażeń zmarła. Kierowca uciekł z miejsca wypadku a gdy policjanci znaleźli go w domu mężczyzna był pijany. Nie zgodził się jednak na badanie alkomatem, pobrano mu więc do badań krew.
Wezwana przez świadków karetka pogotowia zabrała ranną kobietę do szpitala, lekarze walczyli o jej życie, jednak nie udało się jej uratować. 40-letnia mieszkanka Skawy zmarła wskutek odniesionych obrażeń.
Wiadomo już, że został przedstawiony mu zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym po użyciu alkoholu, ucieczki z miejsca zdarzenia i nieudzielenia pomocy.
Karol Surówka/Przemysław Bolechowski/dw