Dopiero 7 września znane będą wyniki eksperymentu przeprowadzonego na placu Nowym w Krakowie. W połowie lipca urzędnicy na trzy tygodnie zamknęli plac dla samochodów i pomalowali asfalt na zielono. Akcja miała pokazać, czy warto zamienić ulice wokół placu na deptaki dla pieszych.
Eksperyment polegał na tym, że na trzy tygodnie nie tylko zakazano wjazdu na plac Nowy, ale również pomalowano jezdnię na zielono i wtedy pomysł zaczął budzic kontrowersje.
To jest dramat - remont jednej ulicy, drugiej ulicy. Wypakowanie naszego towaru jest do godziny 10 a parkować możemy dopiero po 23, to jak to mamy robić, musimy wozić na Miodową na wózkach, jak jacyś bezdomni - mówili naszej reporterce przedsiębiorcy, ale były też inne głosy. Niektórym brak samochodu w tym miejscu się podoba.
Po trzech tygodniach wszystko wróciło do poprzedniego stanu.Większość mieszkańców przeszkadzała też zielona farba na ulicy - nawet konserwator zabytków stwierdził, że powinna zniknąć, bo szpeci okolicę i tak się stało, tylko niestety nie było tanie...
Samo pomalowanie kosztowało 9 tysięcy, usunięcie farby 27 tysięcy, plus niewielki koszt związany z ustawieniem tam rośinności - mówi Jan Machowski z UMK. Urzędnicy tłumaczą, że te pieniądze trzeba było wydać, bo pomysł zorganizowania debaty z mieszkańcami i zaproponowanie im takiej przestrzeni pojawił się w ubiegłym roku w czasie Klimatonu, czyli panelu dyskusyjnego o mieście i ekologii.
Na pewno wyniki tego eksperymentu będziemy wykorzystywać do dalszych prac związanych z ograniczeniem ruchu w śródmieściu - dodaje Machowski.
- Ta zielona instalacja pokazała jasno jak wiele przestrzeni na co dzień w obrębie placu Nowego zajmowanych jest przez samochody. To się udało. Były też głosy mieszkańców, którzy korzystają z samochodów codziennie i nie mogli tam zaparkować. Oni nie byli z tego faktu zadowoleni - mówi Katarzyna Przyjemska-Grzesik z krakowskiego Zarządu Zieleni Miejskiej.
Nie wiadomo jednak, których głosów jest więcej. To prawdopodobnie okaże się dopiero we wrześniu.
Sonda: 633
(Teresa Gut/ko)