Wtorek, 27 paź 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Kino czyli środek pomocniczy dla badaczy, a zwłaszcza dla fizjologów. 130 lat od pierwszej krakowskiej projekcji

14 listopada 1896 roku w Krakowie wydarzyło się coś, co zapoczątkowało nową epokę w historii polskiej kultury. W Teatrze Miejskim, dzisiejszym Teatrze im. Juliusza Słowackiego, odbył się pierwszy pokaz kinematografu braci Lumière na ziemiach polskich. Choć miasto liczyło wówczas zaledwie około 80 tysięcy mieszkańców, nowy wynalazek wzbudził ogromne zainteresowanie. O początkach kina w Krakowie Marzena Florkowska rozmawia w audycji „Tajemnice Krakowa” z Maciejem Gilem, historykiem kina i badaczem dziejów kultury filmowej.

Teatr miejski w Krakowie
Teatr Miejski w Krakowie w 1893 roku. Fot. archiwum Teatru im. Juliusza Słowackiego

Posłuchaj

Dlaczego kino pojawiło się właśnie w krakowskim teatrze?

Pod koniec XIX wieku Kraków był znacznie mniejszym miastem niż dziś. Liczył około 80 tysięcy mieszkańców, podczas gdy Lwów miał ich dwa razy więcej, a Wiedeń niemal dwa miliony.

Mimo to nowinka techniczna z Paryża dotarła do Krakowa niespełna rok po słynnym pokazie braci Lumière z 28 grudnia 1895 roku.

Jak tłumaczy Maciej Gil, duże znaczenie mogła mieć przedsiębiorczość Tadeusza Pawlikowskiego, ówczesnego dyrektora Teatru Miejskiego.

Wydaje się, że musiał szukać rozmaitych dodatkowych źródeł dochodu, żeby utrzymać to gmaszysko

– opowiada historyk kina.

Pawlikowski prawdopodobnie zetknął się z wynalazkiem podczas pobytu w Wiedniu, gdzie kinematograf prezentował Eugène Dupont, przedsiębiorca posiadający prawo do organizowania pokazów filmów braci Lumière.

W kwietniu 1896 roku wiedeński pokaz odwiedził nawet cesarz Franciszek Józef I, co odbiło się szerokim echem w ówczesnej prasie.

Pierwszy pokaz miał trwać kilka dni. Został na cały miesiąc

Pierwszą krakowską projekcję zorganizowano 14 listopada 1896 roku. Informacje o wydarzeniu pojawiły się w lokalnej prasie dopiero dzień wcześniej. Anonse opublikowały „Czas”, „Nowa Reforma” i „Dziennik Krakowski”. Na ulicach rozwieszono również afisze zapraszające na pokaz „żywych fotografii”.

Nie wiadomo dokładnie, kto uczestniczył w pierwszym seansie. Zachowały się jednak relacje prasowe o entuzjastycznej reakcji widowni.

– Publiczność reagowała bardzo żywiołowo i każdy film, czyli mniej więcej co pięćdziesiąt sekund, nagradzała oklaskami – mówi Maciej Gil.

Początkowo Eugène Dupont miał zaprezentować kinematograf podczas czterech pokazów. Zainteresowanie okazało się jednak tak duże, że pozostał w Krakowie przez miesiąc.

Według przywołanych przez historyka szacunków Andrzeja Urbańczyka pokazy mogło obejrzeć nawet 10 tysięcy osób. Maciej Gil zaznacza jednak, że trudno zweryfikować podstawy tych wyliczeń.

Co oglądali Krakowianie w 1896 roku?

Pierwsze filmy były krótkimi, niespełna minutowymi ujęciami. Przedstawiały zwyczajne sytuacje, które dzięki możliwości zobaczenia ruchomego obrazu stawały się dla publiczności niezwykłą atrakcją.

Wśród najbardziej znanych filmów braci Lumière znalazły się „Wjazd pociągu na stację La Ciotat”, „Polewacz polany”, „Wyjście robotników z fabryki” czy „Śniadanie dziecka”.

Kinematograf był niewielką drewnianą skrzynką z korbką. Urządzenie mogło służyć zarówno do rejestrowania, jak i wyświetlania filmów.

Pierwszy krakowski pokaz był prawdopodobnie samodzielnym wydarzeniem, trwającym około 20–30 minut. Później projekcje dołączano do przedstawień teatralnych.

Co ciekawe, filmy pokazywano po zakończeniu spektakli, a nie przed nimi.

– Dlaczego na koniec? Dlatego, że artyści występujący w filmie nie obrażali się, jeśli ktoś wychodził z sali – żartuje Maciej Gil.

Nie wszystkim podobało się kino w Teatrze Miejskim

Nowy wynalazek budził nie tylko zachwyt. Część konserwatywnych mieszkańców uważała, że prezentowanie filmów w tak prestiżowym miejscu jak Teatr Miejski jest niestosowne.

Pojawiały się nawet żarty z napisu na fasadzie teatru. Zamiast „Kraków narodowej sztuce” proponowano „Kinematograf narodowej sztuce”.

Nie zachowały się natomiast wiarygodne relacje potwierdzające, że krakowscy widzowie uciekali z sali na widok nadjeżdżającego na ekranie pociągu. Jak podkreśla Maciej Gil, podobna opowieść dotycząca pierwszych pokazów filmowych jest raczej legendą niż udokumentowanym wydarzeniem.

Polak, który mógł wyprzedzić braci Lumière

W rozmowie pojawia się również postać Kazimierza Prószyńskiego, polskiego wynalazcy, który pracował nad urządzeniem umożliwiającym rejestrowanie i odtwarzanie ruchomych obrazów.

Jego bioskop powstał jeszcze przed upowszechnieniem kinematografu braci Lumière. Działanie urządzenia udało się współcześnie odtworzyć na podstawie zachowanych materiałów.

Maciej Gil zastanawia się, czy Prószyńskiego nie ograniczył zbytni perfekcjonizm. Bracia Lumière nie tylko opracowali własne urządzenie, ale też stworzyli skuteczny system rozpowszechniania filmów na świecie.

Teatr Słowackiego jako pierwsze kino

Choć od pierwszego pokazu minęło 130 lat, budynek, w którym krakowianie po raz pierwszy zobaczyli ruchome obrazy, nadal stoi.

Jesteśmy w dziwnej sytuacji. Nie mamy dzisiaj w Krakowie żadnego działającego kina, które miałoby naprawdę długą historię. Ale mamy piękny budynek Teatru im. Juliusza Słowackiego, który de facto był pierwszym kinem na ziemiach polskich

– podkreśla Maciej Gil.

Jak wyglądały pierwsze pokazy filmowe? Dlaczego krakowianie bili brawo co kilkadziesiąt sekund? I czy polski wynalazca mógł wyprzedzić braci Lumière? Posłuchaj rozmowy Marzeny Florkowskiej z Maciejem Gilem w audycji „Tajemnice Krakowa”.

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

    Ola Sobczak

Najnowsze

  • Kino czyli środek pomocniczy dla badaczy, a zwłaszcza dla fizjologów. 130 lat od pierwszej krakowskiej projekcji

  • Domowa strefa relaksu na zimę - sauna, wanna spa w ogrodzie czy łazienka z hydromasażem?

  • W jakim czasie zwracają się szkolenia z gospodarki magazynowej?

  • Najciekawsze książki z literatury pięknej – co warto przeczytać?

  • Waloryzacja świadczenia pośmiertnego z ubezpieczenia renty odroczonej

  • Dlaczego ser w plastrach tak szybko się poci i jak temu zapobiec