Skrytki pocztowe w krakowskich bankach to towar deficytowy. Osoby, które chcą złożyć swoje kosztowności muszą czekać nawet po kilka miesięcy.
- Wszystkie skrytki mamy zajęte. Klienci czekają kilka miesięcy a czasami nawet rok na to, żeby złożyć w niej swoje precjoza - wyjaśnia Małgorzata Sabat, dyrektor oddziału I Banku PKO BP w Krakowie. W jego filiach w sumie znajduje się ponad 460 skrytek, wszystkie są zajęte. Nie lepiej jest w PKO SA. Bank dysponuje sejfami tylko w jednym ze swoich oddziałów.
Problem z skrytkami, jak tłumaczą pracownicy banków, pojawia się podczas wakacji i w okresie przedświątecznym. To wtedy złodzieje i kieszonkowcy zbierają największe żniwo - tłumaczy Katarzyna Padło z biura prasowego małopolskiej policji. Klienci, żeby ustrzec się przed kradzieżą deponują kosztowności w banku. Nie zawsze się to udaje. Dlatego Katarzyna Padło z biura prasowego małopolskiej policji przestrzega, że przed wyjazdem warto zamknąć piwniczne okienka i lufciki a także zabezpieczyć zamki, by do domu nie włamał się złodziej.
Posłuchaj wypowiedzi
(Joanna Gąska/jg)