W czwartek przed krakowskim Urzędem Miasta odbyła się pikieta przeciwko próbie zorganizowania referendum o odwołanie Jacka Majchrowskiego. Jego odwołania chce stowarzyszenie Logiczna Alternatywa Łukasza Gibały. Przedstawiciele Logicznej Alternatywy zebrali już 50 tysięcy podpisów pod swoją inicjatywą. Aby referendum się odbyło, potrzeba 60 tysięcy podpisów.
Przeciwni referendum są organizatorzy czwartkowej pikiety, stowarzyszenie Liberalni Demokraci. Ich zdaniem kampania Gibały jest niejasno finansowana. Przedstawiciele Liberalnych Demokratów zasugerowali, że Gibała opłaca wolontariuszy, by ci zbierali podpisy. By wyśmiać akcję Gibały, Liberalni Demokraci zorganizowali fikcyjne referendum i pytali czy krakowianie chcą być "piękni, młodzi i bogaci". Za głosy płacili fikcyjną walutą, Gibonami.
- Kierujemy dwa wnioski w trybie informacji publicznej do stowarzyszenia Logiczna Alternatywa. Chodzi o to, żeby te podmioty pokazały z czego ma być ewentualnie finansowana polityczna hucpa w Krakowie - mówi Dariusz Szczotkowski, jeden z pomysłodawców pikiety.
"Sitwa kontratakuje" - tak Łukasz Gibała nazwał osoby pikietujące przeciwko referendum ws. odwołania Jacka Majchrowskiego. Co więcej, zdaniem Gibały za pikietą stoi sam... prezydent Krakowa. "Prezydent i osoby z nim związane próbują sparodiować naszą akcję referendalną. To arogancja. Pod wnioskiem o referendum podpisało się już ponad 50 tysięcy krakowian. To brak szacunku dla tych osób" - podkreśla szef Logicznej Alternatywy.
"Cieszy mnie tak akcja. Pokazuje, że Gibała nie ma racji, mówiąc że Kraków jest przeciwko mnie" - tak prezydent Krakowa skomentował dzisiejszą pikietę przed urzędem miasta. "Ludzie samorzutnie się organizują, by pokazać, co myślą o Gibale i by mnie wspomóc. Z tego co się orientuję, to cała kampania prowadzona jest nielegalnie. Zgodnie z przepisami kampania może być prowadzona dopiero po weryfikacji podpisów. A pan Gibała robi to cały czas, wkładając w to setki tysięcy złotych" - stwierdza Jacek Majchrowski.
Łukasz Gibała potrzebuje jeszcze około 10 tysięcy podpisów, by referendum ws. odwołania Majchrowskiego się odbyło. Na zbieranie głosów mieszkańców ma jeszcze miesiąc.
(Karol Surówka/ko)