Noce są już chłodne, więc spółdzielnie mieszkaniowe i wspólnoty zaczynają dostarczać ciepło do grzejników swoich mieszkańców. Jedni się cieszą, ale inni zastanawiają się czy nie jest za wcześnie.
W Krakowie grzejniki są ciepłe chociażby u mieszkańców spółdzielni "Czyżyny", "Łobzów" czy Spółdzielni im. Tadeusza Kościuszki. Niektórzy mieszkańcy uważają, że jest jeszcze za wcześnie, aby grzać. Boją się dodatkowych kosztów. MPEC uspokaja, że jeśli temperatura powietrza się podniesie, system grzewczy automatycznie wyłączy lub ograniczy dostawę ciepła.
- Każdy z odbiorców ma zamontowane w swoim budynku specjalne urządzenie, które w przypadku podniesienia temperatury wyłączy dostawę ciepła. Licznik nie będzie wtedy wskazywał użycia ciepła - tłumaczy Renata Krężel z krakowskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.
Marek Lorenc, prezes spółdzielni Czyżyny dodaje, że decyzja o włączeniu ogrzewania zapadła po analizie prognozy pogody na kilku portalach internetowych. Mieszkańcy spółdzielni sami nie mogą podjąć decyzji o dostawie ciepła do swoich kaloryferów. W innej sytuacji są właściciele domów i mieszkań ogrzewanych np. piecami węglowymi czy gazowymi. W takim przypadku koszty ogrzewania są jednak wyższe.
Od poniedziałku ciepłe kaloryfery będą mieć mieszkańcy Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Z kolei Grodzka Spółdzielnia Mieszkaniowa w Nowym Sączu jeszcze nie podjęła decyzji o włączeniu ogrzewania. Zapewnia jednak, że trzyma rękę na pulsie i sprawdza prognozy pogody.
(Michał Jędrkowiak/ko)