I nie chodzi tu o czasy, w których istniał bar Smok i stary dworzec autobusowy. Pawią znają nie tylko krakowianie, ale też przyjezdni. Bo to pierwsza ulica, która widzą, po przyjeździe do Krakowa pociągiem czy busem.
Posłuchaj co mówi Borys Czarakcziew z Izby Architektów
W 2007 roku Pawia została gruntownie zmodernizowana (skończyła się era Smoka). Zyskała miano "nowej Pawiej". Niestety, przylegające do niej działki (po przeciwnej stronie Galerii Krakowskiej) od tamtej pory były niezagospodarowane. Albo zagospodarowane w niewłaściwy sposób.
Pawia straszyła mało estetycznymi budkami, w których sprzedawano hot-dogi i buty. Do tego obskurny plac dla busów i gigantyczne plansze reklamowe. Mieszkańcy żartowali, że powstała tam "alternatywna Galeria Krakowska".
"Nie możemy nic z tym zrobić, bo to wszystko są prywatne działki - mówili wtedy urzędnicy. - Możemy apelować do właścicieli, aby trochę mniej nachalnie wykorzystywali tę przestrzeń. Albo czekać, aż powstanie tam coś nowego".
Wreszcie zaczęło powstawać. Na Pawiej widać już dwa, niedawno skończone budynki (hotel i apartamentowiec), a budowa dwóch kolejnych właśnie się rozpoczęła.
Można więc przypuszczać, że będzie jeszcze lepiej jest jednak pewna groźba. "Ulica Pawia nie jest objęta planem miejscowym - nie ukrywa Elżbieta Koterba, zastępca prezydenta Krakowa. - Stąd inwestorzy budują na zasadzie WZ-ek. Nie mają obowiązku szczegółowo przedstawiać koncepcji. Nie wiadomo więc do końca, co powstanie".
Na razie jednak nie jest źle - przyznaje Borys Czarakcziew, znany krakowski architekt, członek Izby Architektów. Jego zdaniem w przypadku Pawiej już dawno popełniono szereg błędów. "Wspomnę tylko słynny projekt Nowego Miasta Tischmana, który nigdy nie doczekał się realizacji. Zamiast tego mamy największą w Europie galerię handlową, która agresywnie wdarła się w przestrzeń. Poza tym, jeśli weźmiemy kilka ulic odchodzących od ścisłego centrum miasta, czyli Zwierzyniecką, Karmelicką, Długą i właśnie Pawią, to zauważymy, że każda z nich jest inna. To bardzo źle, bo miastu brakuje spójności".
Pewnych rzeczy nie da się już jednak cofnąć i teraz należy mieć nadzieję, że Pawia nie zostanie zepsuta do końca. "To wszystko zależy od odpowiedzialności architektów projektujących nowe budynki - kwituje Czarakcziew.
(Maciej Skowronek/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: