Środa, 28 paź 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Tory na krakowskich Rybitwach, które donikąd nie prowadzą i utrudniają jazdę samochodom. Interwencja RK

"Do czego potrzebne są tory kolejowe, które donikąd nie prowadzą, a jedynie utrudniają jazdę samochodem?"- pyta słuchacz Radia Kraków. Chodzi o ulicę Brandla na krakowskich Rybitwach, które przecięte są fragmentem starych szyn, wystających z dziurawego asfaltu. Zdaniem kierowców niepotrzebne tory wystarczy po prostu usunąć. Urzędnicy odpowiadają: to nie takie proste.

Tory na krakowskich Rybitwach, które donikąd nie prowadzą i utrudniają jazdę samochodom. Interwencja RK
Fot. Maciej Skowronek

Ulica Brandla jest niewielka i mało znana. Znajduje się na obrzeżach Krakowa, w przemysłowej dzielnicy Rybitwy. Ale wbrew pozorom korzysta z niej wielu kierowców dojeżdżających do pobliskich firm i zakładów. 

"Trochę to przeszkadza. Można zawieszenie zgubić. Ci, którzy jeżdżą codziennie, to wiedzą, że są tory i zwalniają. Ale jak deszcz spadnie, to ich nie widać i można uszkodzić auto. Na co te tory, skoro prowadzą donikąd?" - irytują się w rozmowie z reporterem Radia Kraków kierowcy. 

Wydaje się, że wystarczyłoby niepotrzebną i niebezpieczną przeszkodę zdemontować. Zniknęłyby też dodatkowe koszty, bo nie trzeba byłoby co jakiś czas zalewać wystającego żelaza asfaltem. Urzędnicy odpowiadają, że... nie jest to takie proste. "To nie jest ani proste, ani tanie" - przekonuje Piotr Hamarnik z ZIKiT-u. - Zdemontowanie szyn to wcale nie jest łatwe zadanie. Można to zrobić jedynie poprzez gruntowną przebudowę ulicy. Takie przypadki w Krakowie się zdarzały, choćby na ulicy Meissnera, gdzie znajdowały się tory prowadzące do zakładów zbożowych. Ten przejazd został zlikwidowany. Co do ulicy Brandla, w momencie remontu będziemy rozmawiali z właścicielem tej infrastruktury, czy jest ona do czegokolwiek potrzebna. Jeśli nie, będziemy ją usuwać".

Problem jednak w tym, że w najbliższym czasie remont Brandla nie jest planowany. Zdaniem urzędników nie jest to na tyle ważna ulica, aby wymagała pilnej przebudowy.

Może dobrze byłoby postawić  tam chociaż znak ostrzegawczy, który zwróciłby uwagę kierowców na niebezpieczeństwo? Na razie stoi tam... krzyż św. Andrzeja, czyli znak informujący o... przejeździe kolejowym, który de facto nie istnieje.

(Maciej Skowronek/ew)

Obserwuj autora na Twitterze: 

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

    Ola Sobczak

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

    Bartłomiej Maziarz

Najnowsze

  • Kino czyli środek pomocniczy dla badaczy, a zwłaszcza dla fizjologów. 130 lat od pierwszej krakowskiej projekcji

  • Domowa strefa relaksu na zimę - sauna, wanna spa w ogrodzie czy łazienka z hydromasażem?

  • W jakim czasie zwracają się szkolenia z gospodarki magazynowej?

  • Najciekawsze książki z literatury pięknej – co warto przeczytać?

  • Waloryzacja świadczenia pośmiertnego z ubezpieczenia renty odroczonej

  • Dlaczego ser w plastrach tak szybko się poci i jak temu zapobiec