"Istotnie prokurator postawił zarzuty dotyczące rozliczeń z PFRON. Tym niemniej sytuacja ta jest dla nas dalece niezrozumiała" - napisała w oświadczeniu spółka Tele-Fonika Kable Sp. z.o o. W ostatnich dniach krakowska prokuratura postawiła zarzuty Bogusławowi C., właścicielowi spółki. Według śledczych "Kable" miały przywłaszczyć 50 milionów złotych, należąnych do funduszu rehabilitacji osób niepełnosprawnych PFRON.
O zarzutach postawionych Bogusławowi C. poinformowała Radio Kraków dziś Bogusława Marcinkowska, rzecznik prokuratury okręgowej w Krakowie. Ta niezwykle zawiła sprawa ma się ciągnąć od 2001 roku. . Tele-Fonika, jako zakład pracy chronionej, ubiegała się o zwrot 10% podatków za lata 2000 - 2001. Urząd Skarbowy ten zwrot przyznał, później jednak, po licznych wyrokach Sądów Administracjnych i decyzjach ministerstwa finansów miało się okazać, że dodatkowe pieniądze Tele-Fonice się nie należały. Spółka miało bowiem utracić statut chronionego zakładu pracy w 2002 roku, powinna była więc 50 milionów zwrócić PFRON-owi. Ponieważ pieniędzy nie zwrócono, sprawą zainteresowała się prokuratura.
Według Tele-Foniki te zarzuty prokuratury są bezpodstawne. Jak napisano w oświadczeniu: "Nie istnieją jakiekolwiek roszczenia PFRON (bez względu na okres) wobec Pana Bogusława Cupiała, bądź Tele-Foniki. W konsekwencji działania prokuratury mogą być traktowane jako instrumentalne wykorzystywania procedury karnej". Spółka zwróci się do Prokuratora Generalnego i objęcie nadzorem prowadzonego postępowania.
Jak twierdzi Bogusława Marcinkowska w rozmowie z reporterem Radia Kraków, zarzuty prokuratorskie usłyszeli zarówno przedstawiciele Tele-Foniki, jak i pracownicy Urzędu Skarbowego, którzy przyznali Tele-Fonice zwrot podatków.
(Karol Surówka/ko)