Po zakłóceniu listopadowej sesji przez kibiców tarnowskiej Unii wejścia na salę obrad Rady Miasta będą pilnowali strażnicy miejscy. Mieszkańcy będą mogli obserwować obrady przez otwarte drzwi sali z dotychczasowego bufetu. Zostanie tam także ustawiony telewizor.
Takie ograniczenia dla mieszkańców zaproponował przewodniczący Grzegorz Światłowski. To właśnie jemu podczas listopadowej sesji jeden z kibiców odebrał mikrofon. Manifestowali w ten sposób dramatyczną sytuację klubu piłkarskiego, ich zdaniem bierną postawę urzędników oraz prezydenta, a także zażądali pomocy. Dlatego teraz mieszkańców czekają spore ograniczenia w dostępności do sesji tarnowskiej Rady Miasta.
Do tej pory każdy mógł wejść na salę obrad - od czwartkowej sesji na Salę Lustrzaną będą mogli wejść wyłącznie radni, urzędnicy oraz zaproszeni goście. Miejsce dla publiczności zostanie zorganizowane w dotychczasowym bufecie, tuż obok sali obrad. To stamtąd przez otwarte drzwi będzie można obserwować to co dzieje się na sali obrad. Pomoże w tym też telewizor.
Pomysł krytykują zarówno radni opozycji jak i koalicji. Jakub Kwaśny z SLD uważa, że to zbyt daleko idące ograniczenia. "Jest to o duży krok za daleko i ja się na to nie będą godził. Będę głośno mówił, że jest to ograniczanie demokracji".
Do tej pory podczas sesji na sali często zjawiali się chociażby związkowcy. W czytelny sposób demonstrowali swoje niezadowolone np. z komercjalizacji tarnowskich przychodni. Stawali wtedy z transparentami za prezydentem Ryszardem Ścigałą. Teraz urzędnicy nie będą już narażeni na podobne zakłopotanie.
O 14 gościem tarnowskiego studia Radia Kraków będzie pomysłodawca ograniczeń w dostępności obrad sesji tarnowskiej rady miasta dla mieszkańców, przewodniczący Grzegorz Światłowski.
(Bartek Maziarz)