Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Tak się gra Debussy’ego, tak się słucha Debussy’ego!

Claude Debussy – jaki to był wspaniały kompozytor, jaki talent i wizjoner! Nie żyje już od ponad stu lat i nadal zaskakuje nowoczesnością i pomysłami w muzyce. Tydzień temu w Filharmonii Krakowskiej zabrzmiał tryptyk symfoniczny "Images" na orkiestrę Debussy’ego, jedno z najwspanialszych osiągnięć impresjonizmu muzycznego początku XX wieku. Orkiestrę Filharmonii Krakowskiej poprowadził Łukasz Borowicz, dyrygent, wielki talent, artysta, który wspaniale orientuje się w stylach muzycznych i który ma ogromne wyczucie muzyki.

Tak się gra Debussy’ego, tak się słucha Debussy’ego!
Claude Debussy/ Autorstwa Nadar, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=983139

Ale zanim zabrzmiał Debussy, wieczór otworzył Koncert fletowy G-dur KV 313 Mozarta z solistą Łukaszem Długoszem. Jak ten flecista wspaniale gra, jakim dźwiękiem! Łukasz Długosz, należy do bardzo uznanych flecistów, wygrał kilkadziesiąt konkursów, jest laureatem wszystkich ogólnopolskich konkursów fletowych oraz zdobywcą nagród na konkursach międzynarodowych (m. in. Jean Pierre’a Rampala w Paryżu, im. Carla Nielsena w Odense, im. Theobalda Böhma w Monachium oraz im. Leonardo de Lorenzo w Viggiano). W jego wykonaniu Mozart był piękny, o właściwych proporcjach, brzmiał tak jak brzmieć powinien.

A na bis Morricone

Po Mozarcie, Łukasz Długosz, wraz z żoną flecistką Agatą Kielar-Długosz, zagrali z towarzyszeniem orkiestry i pod batutą Łukasza Borowicza Andante i Rondo op. 25, z 1870 roku, Franciszka Dopplera, kompozytora i wirtuoza flecisty, który wraz z bratem flecistą wykonywał to dzieło. Utwór przyjemny dla ucha, pełen pięknych melodii i żywiołowości, pokazał jak bardzo wszechstronnym instrumentem jest flet. Podobało się publiczności bardzo, więc na bis soliści z orkiestrą zagrali muzykę z filmu Misja Ennio Morricone.

Jednak tego wieczoru, czekałam przede wszystkim na wykonanie Debussy’ego. Tak na marginesie dodam, że w Krakowie jesteśmy bardzo mocno osadzeni w kręgu muzyki niemieckiej i austriackiej, a mimo to muzyka francuska zawsze jest przyjmowana entuzjastycznie. I tak było i tym razem. Estrada wypełniła się muzykami do granic możliwości. Wielka sekcja dęta, dwie harfy, pięciu perkusistów grających na różnych instrumentach, smyczki a wszystko po to, by odmalować Obrazy Debussy’ego tak, jak życzył sobie tego kompozytor. Utwór powstawał w latach 1905–1912 i składa się z trzech części zatytułowanych: Gigues, Ibéria oraz Rondes de printemps. Każda z nich jest odrębnym muzycznym obrazem, w którym kompozytor operuje barwą orkiestry z niezwykłą subtelnością, tworząc sugestywne pejzaże dźwiękowe.

Publiczność zaskoczona, ale tak to teraz się gra

Pierwsza część, Gigues, inspirowana jest muzyką angielską i szkocką. Da się wyczuć tutaj trochę melancholijny nastrój, słychać tu też motywy przypominające ludowe melodie. Ale jak to jest u tego kompozytora, Debussy unika tu wyraźnej dramaturgii – nie ma tu tradycyjnie rozwijanych tematów, w zamian za to płynnie przekształca jedne motywy w drugie.

Najobszerniejsza i najbardziej znana część cyklu – Ibéria – stanowi muzyczną wizję Hiszpanii. Nie jest to jednak realistyczny opis, lecz raczej impresja – wyobrażenie kraju pełnego światła, rytmu i tańca. Debussy oddaje atmosferę ulicznego gwaru, nocnej zmysłowości oraz porannej fiesty. Kompozytor wykorzystuje żywe rytmy, elementy stylizowane na muzykę hiszpańską oraz bogatą instrumentację. I wreszcie ostatnia część, Rondes de printemps, nawiązuje do francuskiej muzyki ludowej i wiosennej symboliki odrodzenia. Jasna tonacja, lekkość faktury oraz taneczny charakter nadają utworowi pogodny wymiar.

Warto zauważyć, że Łukasz Borowicz zdecydował się wykonać części nie w kolejności zapisanej przez kompozytora. Wykorzystał praktykę wykonawczą, w której środkowa część Iberia została zagrana na finał. Niektórzy ze słuchaczy czuli się zaskoczeni, ale tak się to teraz gra.

Był to piękny koncert, a ta muzyka przez wiele dni nie chciała mnie opuścić. Images są przykładem mistrzowskiego traktowania orkiestry, jako palety barw. I było to słychać w Filharmonii Krakowskiej. Debussy, podobnie jak malarze buduje swoje dzieło poprzez subtelne odcienie, światłocień i sugestię. Utwór ten ukazuje talent kompozytora do tworzenia muzyki, która pobudza wyobraźnię słuchacza, pozostawiając przestrzeń dla tworzenia własnych obrazów. Debussy, jego zawsze warto słuchać!

Powiązane

  • Dlaczego nie słuchamy żyjących kompozytorów? „Statek szaleńców” Bargielskiego

    Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz

  • Witold Lutosławski. Geniusz. Antygwiazdor

    Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów