Ponad 1800 interwencji w ubiegłym roku, w tym już 1700. Tyle razy małopolscy strażacy wyjeżdżali z powodu fałszywych alarmów. A każdy taki wyjazd dezorganizuje pracę straży i sporo kosztuje.
Jak podkreślają strażacy, większość to wezwania "w dobrej wierze", ale zdarza się, że ktoś dzwoni po straż dla żartu lub złośliwie . Są też przypadki, że strażaków wzywa źle działający system alarmujący o pożarze . I tych ostatnich sytuacji było w ubiegłym roku 400, w tym roku już 500 - mówi Radiu Kraków Sebastian Woźniak z małopolskiej straży pożarnej.
Do jednego z takich bezzasadnych wyjazdów doszło w minionym tygodniu w rejonie ronda Barei w Krakowie. Trzy wozy strażackie pojechały do jednego z tamtejszych bloków, choć żadnego zagrożenia nie było.
Źle działająca instalacja to tylko jeden z problemów z jakim mają do czynienia strażacy. Kłopotliwe bywa też samo wejście do budynku czy wjechanie wozem, karetką bądź radiowozem na osiedla, na których stawia się szlabany.