Władze Krakowa wydały zgodę na cumowanie przy zakolu Wisły właścicielowi 54-metrowego statku, który ustawił go tam nielegalnie.
Posłuchaj Jerzego Sasorskiego z Zarządu Infrastruktury Sportowej w Krakowie.
Gigantyczna barka "Stefan Batory", mieszcząca salę konferencyjną, taras widokowy, restaurację i kawiarnie, zdaniem urzędników psuła widok na Wawel.
Właściciel nie miał odpowiednich pozwoleń, więc odpłynął kilkaset metrów dalej. Teraz przekonał miasto do powrotu barki w dawne miejsce.
Jak tłumaczy Jerzy Sasorski z Zarządu Infrastruktury Sportowej w Krakowie, jednym z istotnych argumentów, jest to, że barka jest wyposażona w drogie urządzenia elektroniczne, które w innym miejscu nie miałyby jak funkcjonować.
Właścicielowi barki narzucono sporo zmian, które musi wprowadzić - dotyczą one gabarytów barki, jej koloru i wystroju. Armator dostał czas do końca kwietnia na wprowadzenie zmian. Jeżeli się z nich wywiąże, będzie mógł zostać pod Wawelem na dłużej.