Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Sprawdź, z jakim tekstem mierzyli się uczestnicy IX Dyktanda Krakowskiego

Kilkaset osób wzięło udział w IX Dyktandzie Krakowskim w Auditorium Maximum UJ przy ul. Krupniczej 33. Chodzi przede wszystkim o ortografię. Uczestnicy pisali tekst naszpikowany trudnymi słowami.

Sprawdź, z jakim tekstem mierzyli się uczestnicy IX Dyktanda Krakowskiego
Zdjęcie ilustracyjne, fot. Pixabay

Niektórzy udział w imprezie brali już po raz 9, inni swoich sił próbowali po raz pierwszy. 

Zdaniem organizatorów największe trudności mogły sprawić zapożyczenia z języka francuskiego, angielskiego i oraz słowa dotyczące konkretnych branż.

Posłuchaj co mówią uczestnicy dyktanda

Pełna treść dyktanda (kategoria open)

Genius loci albo fatalne zauroczenie

W nauce byłem nienajlepszy i nie najbardziej zaangażowany. Tworzyłem haiku, pochłaniałem powieści Joyce’a i Josepha Conrada, grywałem w squasha i żyłem mrzonkami o studiach w Krakowie, zażerając się to chałwą, to halawą, to crème brûlée. Ojciec, zażywny, acz zrzędliwy Pułtuszczanin, wnuk pół-Tuareżki, pół-Abchazki, jako że był pułkownikiem po Wacie, stosował zimny chów i hartował ochoczo mój arcychimeryczny charakter, bym zanadto nie zhardział i nie schamiał. Gdy został attaché, hasał chwacko po świecie. W Compiègne złożył hołd Ferdinandowi Fochowi, a potem hulaj dusza! Słał selfie z wysp Cuszima, przylądka Almadi, Cieśniny Hudsona, pustyni Kara-kum i czort wie skąd jeszcze! À propos czorta…, a zresztą posłuchajcie.

Zaczęło się od błahego challenge’u. Rzekłem sobie: - Cóż szkodzi aplikować na polonistykę, a nuż, widelec się uda. I zdarzył się cud, a po nim wybuch euforii. Skądżeż miałem wiedzieć, że pewna hoża hurysa już rozlała olej na Placu Matejki? Pożegnałem się z chrapliwie rzężącym beagle’em i rzęchowatym, wolnobieżnym Hyundaiem ruszyłem na podbój neohumanistyki.

Gnałem na pierwszy scs., gdy znienacka tuż pod Collegium Novum wychynął zza węgła jakiś hipster à la matejkowski Wernyhora. W rozchełstanej quasiczamarze i krakusce na sczochranej czuprynie wyglądał jak żywe dziedzictwo kultury. – Dokądżeż to pędzisz, bajoku? – spytał mnie ów ultra-Krakowiak, wymachując zszarzałym szalikiem Cracovii. – Studia to nie chyży chart, nie uciekną. Chodźżeż ze mną, poczujesz tętno miasta. – I podśpiewując „Gaudeamus igitur”, zaczął mnie włóczyć po drink-barach, fast foodach, jazz clubach – od Vis-à-vis przez Hawełkę do Klubu pod Jaszczurami. Nie dał się odwieść od rundki po muzeach: MOCAK-u, MuFo i Mangdze. Z Melpomeną też weszliśmy w zażyłość. W drodze do teatrów Variété i STU, nużąco ponaglał: - Ruszżeż się, chacharze, katharsis samo się nie przeżyje.

Półtrzecia tygodnia przed sesją nasze chilloutowe joint venture z nagła się rozpadło, a mój druh sczezł jak kamfora. Przytłoczony hałdą nieprzeczytanych lektur czułem się jak zhańbiony grzesznik wyjęty wprost z „Boskiej komedii” Dantego Alighieri. Przełączyłem się w tryb last minute: czytanie na wyrywki, hektolitry Tchibo i Coca-Coli oraz survivalowa [surwiwalowa] ekspres-dieta: popcorn, miks orzeszków koli i pinii oraz Lay’sy, których okruszki przyprószały efekt twórczy Rabelais’go i Boccaccia. Na próżno – miszmasz w mojej głowie osiągnął stan klęski żywiołowej. Pod Kościołem Mariackim wsiadłem z głupia frant do dorożki i nagle - eureka! [heureka!] A co by było, gdybym zawarł faustowski pakt z Mefistem? Jeszczem [Jeszcze-m] tej myśli nie skończył, gdy krępe półhucuły, pełne energii dzięki krzepiącej rzodkwi z Korzkwi i niezeprzałej samopszy z Rozprzy, stanęły dęba i w diabelskim szale poniosły powóz w stronę ulicy [ul.] Floriańskiej. Pod Pomnikiem Grunwaldzkim jedna z podków wpadła w poślizg, koń zachybotał, zahaczył chomątem o hydrant. Strumień wody wystrzelił wraz ze mną wzwyż. Omalże zderzyłem się z Kometą Enckego, a gdy spojrzałem w dół, dostrzegłem świeżo stężały śryż na jeziorze Świerzno, płochacze halne pod Hawraniem i brzuch strongmana, który, o dziwo [o dziwo!], chlubnie chudnie w schludnym Hłudnie.

Finał? Ból, gips i „kampania wrześniowa”.

Pełna treść dyktanda (kategoria junior):

Żegnaj, marzanno!

Gdy mróz na Świętego [św.] Marcina, będzie tęga zima – tak brzmi stare porzekadło. Mimo że w imieniny Marcina było ciepło, zima okazała się nie lżejsza, ale sroższa od poprzednich i wszystkim się uprzykrzyła.

Uważnie śledziliśmy na lekcjach przyrody przelot bociana Krutka, który z wszczepionym GPS-em przemierzał trasę z Egiptu do Polski. Po drodze zahaczył o terytoria Syrii, Turcji i Rumunii.

Nieopodal Ostrowi Mazowieckiej zrobił sobie postój. Strażnicy Mazurskiego Parku Krajobrazowego skrócili trud jego podróży. Zorganizowali mu podwózkę i pobyt all-inclusive w Krutyni.

Tak się z tego ucieszyliśmy, że postanowiliśmy poszukać oznak wiosny także w Ojcowskim Parku Narodowym. Nasamprzód grupka uczniów pomyliła ścieżkę i zaskoczyła watahę dzików podczas buchtowania.

Chojrak Hubert chciał sobie zrobić selfie z warchlakami, ale gdy locha chrumknęła i przypuściła szarżę, tak się przeraził, że chybcikiem pobiegł do najbliższej skały. Wspiął się chyżo na ścianę i bez wahania chwycił zmurszały hak.

Skruszona skała zaprószyła mu oczy, a spod nóg usunęła się skalna podpórka. Chłopak zachybotał i spadł na kępę jeżyny. Wychynął z tych burzanów upstrzony kolcami jak jeż. Tymczasem koleżanki Mai, hałaśliwie się przekomarzając, wparowały do Groty Łokietka.

Znienacka w ciemnoszarej szczelinie zauważyły jakiś ruch. Narobiły wrzasku, zakłócając spokój hibernującym tam nietoperzom z gatunku podkowców. By okiełznać harmider, pani zapytała, jakie znamy zwierzęta i rośliny zwiastujące wiosnę. Wśród ptaków prócz bociana wymieniliśmy: jaskółkę, jerzyka, pójdźkę, żurawia, pustułkę i dzierzbę.

Jerzy zahuczał, udając puchacza, a my podaliśmy nazwy roślin, takie jak: śnieżyczka, żonkil, zarzyczka, przebiśnieg i hiacynt. Na koniec utopiliśmy marzannę w Prądniku, zrobiliśmy wspólne zdjęcie z Maczugą Herkulesa w tle i czując w sobie hart ducha, wróciliśmy do Krakowa.

Lista laureatów IX Dyktanda Krakowskiego

Kategoria junior

  1. Nina Gacek (bł. 7)

  2. Antoni Kasprzyk (8)

  3. Łucja Drozdowska (9)

  4. Aleksandra Matuła (9)

  5. Maria Stroińska

  6. Jakub Chruścicki

  7. Maria Młocek

  8. Milena Rzeplińska

  9. Nina Matras

  10. Katarzyna Pasteczka



Kategoria open

  1. Zdzisława Gruzla (16 bł.)

  2. Joanna Krynicka (18)

  3. Jakub Wasilewski (19)

  4. Maciej Biniszewski

  5. Małgorzata Denys

  6. Tomasz Chrobak

  7. Jarosław Jurkowski

  8. Marcin Ciura

  9. Anastazja Oleśkiewicz

  10. Anna Pietrzak-Borowska

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Ktoś chce potajemnie wywozić dzieci ze szkół? Absurdalna teoria wywołała panikę wśród rodziców

  • Bartosz Bocheńczak (Konfederacja): Mimo"wtopy" przy wyborach w Krakowie, wystartuję do Sejmu

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA