To był wyjazd szkoleniowy, a dzięki temu, że opłaciła go firma - nie trzeba było pokrywać go z budżetu gminy - przekonuje burmistrz podkrakowskich Myślenic. Sąd wysłuchał mów końcowych w procesie, w którym prokuratura zarzuca urzędnikowi przyjęcie łapówki w postaci wyjazdu do Francji. Burmistrz, razem z dyrektorem centrum sportowego, mieli uczyć się, jak konserwować i utrzymywać boiska ze sztuczną trawą, wybudowane w ramach programu "Moje Boisko - Orlik 2012". Samorządowiec już dwukrotnie został uniewinniony.
Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który skierował ją do ponownego rozpatrzenia przez sąd rejonowy. Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu podkreślił, że tego rodzaju wyjazd nie może być traktowany jako korzyść osobista a majątkowa. Jest to wartość policzalna, taka wycieczka kosztuje - mówi prokurator Zbigniew Pustelnik.
"Przedstawiliśmy bardzo szczegółową argumentację na ten temat. Uważamy, że zarzuty prokuratora są pozbawione podstaw i konsekwentnie wnosimy o uniewinnienie. Zapadły już dwa takie wyroki, mamy nadzieję, że taki też będzie kolejny wyrok" - odpowiada adwokat burmistrza Bartosz Wójcik.
Sprawa ciągnie się od ponad 5 lat. Wyrok ma zapaść pod koniec maja i będzie nieprawomocny.
(Maciej Skowronek/ew)