Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Wypadek na przejeździe: Kolejarze i energetycy przerzucają się odpowiedzialnością

Od rana trwają prace nad przywróceniem zasilania na uszkodzonym przejeździe kolejowym w krakowskim Bieżanowie. Rano doszło tam do groźnego wypadku. Samochód wpadł pod pociąg relacji Wieliczka-Kraków. Kierowca utknął w zmiażdżonym pojeździe i z ciężkimi obrażeniami nóg został przetransportowany śmigłowcem do szpitala. Rogatki na strzeżonym przejeździe przestały działać w piątek po południu. Firma budowlana, która burzyła pobliski stary budynek drożdżowni uszkodziła zasilanie. Choć kolejarze utrzymują, że działały w sposób odpowiedni, to trudno oprzeć się wrażeniu, że awarię można było usunąć szybciej.

Wypadek na przejeździe: Kolejarze i energetycy przerzucają się odpowiedzialnością
fot: Karol Surówka

Posłuchaj Tomasza Seweryna

Samochód osobowy wjechał wprost pod pociąg relacji Kraków-Wieliczka
%gallery_48695%

- Zaraz po tym, jak doszło do awarii, zaczęliśmy działać - mówi Mirosław Siemieniec z Polskich Linii Kolejowych - Przed przejazdem ustawiliśmy znak "stop" z informacja o uszkodzonej rogatce. Jednocześnie powiadomiliśmy firmę zewnętrzną, że uszkodzenie należy jak najszybciej usunąć.
Bezpośrednią przyczynę wypadku ustali policja oraz specjalnie powoływana przy okazji takich zdarzeń komisja. Specjaliści sprawdzą między innymi monitoring zainstalowany w pociągu, który powinien pokazać, czy kierowca zignorował znak 'stop" czy też może nie zdołał wyhamować (rano nawierzchnia w tym miejscu była śliska).
- Jesteśmy w ścisłym kontakcie z firmą, która dostarcza zasilanie, aby jeszcze dziś podłączyć urządzenia tak aby mogły z powrotem funkcjonować - dodaje Siemieniec - Natomiast procedury podmiotu, który dostarcza zasilanie są już poza nami. Czekamy, aby jak najszybciej wszystkie pracy zostały wykonane.

Tauron: Dopiero dziś się z nami skontaktowano

Zupełnie inaczej sprawę komentuje Tauron.
- Informacja o uszkodzeniu dotarła do nas w piątek około południa - relacjonuje rzecznik Ewa Groń - Po przybyciu na miejsce odpięliśmy kable, aby wyeliminować zagrożenia porażeniem. Ustaliliśmy, że plac budowy zostanie doprowadzony do takiego stanu abyśmy mogli usunąć awarię. W sobotę zaproponowaliśmy w rozmowie telefonicznej, że jeśli PLK przyśle elektryków, którzy wskażą kabel zasilający rogatki i dokonają jego sprawdzenia, to nasza spółka uruchomi zasilanie awaryjne. Przez weekend jednak przedstawiciele PLK nie kontaktowali się z nami. Dopiero dziś  około godziny 9.00 skontaktowano się z nami i ustalono, że o godzinie 14.00 będzie gotowe złącze kablowe wraz z 3 skrzynkami przyłączeniowymi, które pozwoli przywrócić zasilanie.
Trudno ustalić, kto ma rację. PLK dodaje, że w tej sprawie musiało też współpracować ze spółką PKP Energetyka, która dostarcza energię elektryczną do infrastruktury kolejowej.

Mieszkańcy: Od lat to był przejazd strzeżony

Mieszkańcy Bieżanowa są zaskoczeni, dlaczego naprawy rogatek nie wykonano od razu.
- Tu zawsze był przejazd strzeżony - mówi jeden ze świadków wypadku - Wcześniej pracowała tu dróżniczka, a od paru lat jest to zautomatyzowane. Na tej ulicy jest ogromny ruch, pociągi tez jeżdżą często. Gdyby to był przejazd gdzieś w polach, to jeszcze bym zrozumiał, to jeszcze można go zignorować. Ale tutaj... Jestem zdziwiony, że to tyle trwa.
Teoretycznie trzy dni oczekiwania to nie jest długi czas. Ale sprawa wygląda zupełnie inaczej w momencie, kiedy dochodzi do wypadku...

Policja: Przejazd oznakowany prawidłowo

- Kierowca może mówić o niesamowitym szczęściu - powiedział w rozmowie z Radiem Kraków Tomasz Seweryn, zastępca naczelnika krakowskiej drogówki - Maszynista jechał z prędkością zaledwie 15 km na godzinę. To prawdopodobnie sprawiło, że nie doszło do tragedii.
Policja zapewnia, że przejazd, po awarii rogatek, został odpowiednio oznakowany. - Nie można jeździć na pamięć - przekonuje Seweryn - Każdy, kto ma prawo jazdy powinien wiedzieć, że pokonując jakikolwiek przejazd tramwajowy czy kolejowy, powinien zawsze, na wszelki wypadek, zatrzymać się i to niezależnie od tego czy jest tam znak "stop" czy nie.
Wicenaczelnik dodaje, że na przejeździe kolejowym pociąg zawsze ma pierwszeństwo, choćby ze względu na... masę.  Kilkunastonowa maszyna nie ma szans sprawnie wyhamować, a samochód w zderzeniu z nią nie ma szans.
Na szczęście do wypadków na przejeździe dochodzi niezwykle rzadko.
- W tym roku w Krakowie mieliśmy 3 czy 4 takie zdarzenia - podsumowuje Seweryn.


(Marcin Koczyba/Karol Surówkako)

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem