Rodzice uczniów oraz dyrekcja szkoły podstawowej nr 110 w Krakowie, skarżą się na brak przejścia dla pieszych w pobliżu placówki. Problemu nie udało się dotąd rozwiązać mimo licznych próśb i interwencji u radnych.
Sytuacja jest niebezpieczna, bo uczniowie skracają sobie drogę, przebiegając przez ruchliwą jezdnię. Najbliższe przejście dla pieszych znajduje się dopiero przy Rynku Dębnickim. "Zawsze nam się wydawało, że miejsce takie jak szkoła, powinno mieć wszelkie zabezpieczenia, a już na pewno coś takiego jak przejście dla pieszych przez tak bardzo ruchliwą ulicę" - skarżą się rodzice. "Dzieci w szkole uczą się, że przez ulicę trzeba przechodzić przez przejście, że trzeba się rozglądać: w lewo, w prawo. A tutaj idą do szkoły i jest... walka o przeżycie. Jesteśmy tym bardzo zaniepokojeni" - dodają w rozmowie z reporterem Radia Kraków.
Dyrekcja szkoły zapewnia, że wspólnie z rodzicami będzie starała się nadal o to, aby w rejonie placówki powstało bezpieczne przejście dla pieszych. Jak mówi Zofia Wilczyńska - dyrektorka placówki - rodzice nie dają za wygraną i ponawiają prośby o pomoc między innymi w radzie dzielnicy. "Dużo dzieci przyjeżdża na rowerkach. Dużo rodziców odprowadza dzieci do przedszkola, które jest w tym samym budynku - chcąc dojść szybciej, przechodzą przez ulicę. A obok jest zakręt, to niebezpieczne. Stąd prośby o jakieś rozwiązanie. My się pod apelem rodziców jak najbardziej podpisujemy" - podkreśla Zofia Wilczyńska.
Mieszkańcy muszą więc korzystać z przejścia dla pieszych położonego nieco dalej. Niektórzy z nich do zaistniałej sytuacji zdążyli już przywyknąć. "Tutaj nawet schodki są zrobione, nawet wygląda to tak jakby tu miało powstać przejście" - mówią krakowianie.
Chodnik powstać mógłby dopiero w ciągu dwóch lat i jeśli jego budowa zostanie uwzględniona w przyszłorocznym budżecie miasta.