Pożar, który w czwartek wieczorem wybuchł w laboratorium chemicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego przy ulicy Ingardena w Krakowie nie był groźny. Po wyjściu pracowników zaczęła palić się lodówka, w której znajdowały się łatwopalne odczynniki chemiczne. Portier, który zauważył płomienie nie był już wstanie samodzielnie ich opanować.
Strażacy do gaszenia używali specjalnego proszku, ponieważ nie mieli informacji czy i jakie substancje chemiczne mogły znajdować się w laboratorium. Nie było tam jednak szczególnie groźnych substancji.
- Pożar nie zagrażał bezpieczeństwu ludzi, nikt nie został poszkodowany - zapewnia Adrian Ochalik z biura prasowego uczelni.
Spłonęło wyposażenie jednego z laboratoriów pracowniczych na drugim piętrze.
Po pożarze na Wydz.Chemii @JagiellonskiUni rzecznik uczelni:straty nie będą duże,w laboratorium nie było kosztownego sprzętu @RadioKrakow— Aleksandra Ratusznik (@ARatusznik) 24 lutego 2017
(Katarzyna Maciejczyk/ko)