Policyjni technicy i biegły z zakresu pożarnictwa muszą dokładnie sprawdzić pogorzelisko. Trzeba też przesłuchać świadków. Policja ustala, co było przyczyną pożaru karczmy "Watra" w pobliżu zakopiańskich Krupówek. Ogień pojawił w nocy z czwartku na piątek. Właściciele karczmy nie wykluczają, że to było podpalenie.
Posłuchaj co mówi Andrzej Król-Łęgowski z zakopiańskiej straży pożarnej
Pożarem objęta była czwarta kondygnacja budynku wraz z dachem i restauracja, która znajdowała się na parterze. "Ogromnym zagrożeniem były butle z gazem, zgromadzone przy wejściu do budynku" - powiedział Radiu Kraków Andrzej Król-Łęgowski z zakopiańskiej Straży Pożarnej. W sumie znajdowało się tam 40 butli z gazem propan - butan, kilka z nich wybuchło, pozostałe udało się schłodzić.
W pożarze ucierpiały 3 osoby, dwie mają niegroźne obrażenia, natomiast 50-letnia kobieta, z licznymi poparzeniami została przetransportowana do szpitala w Krakowie. Jej stan jest poważny.
Z budynku, w którym wybuchł pożar oraz z dwóch sąsiednich, ewakuowano w sumie 50 osób.
Jacek Węcławowicz, pełnomocnik właścicieli karczmy jest zdania, że mogło to być podpalenie: "Bardzo prawdopodobne, że to było podpalenie. Mieliśmy do czynienia ze zbiegiem okoliczności: przestała działać kamera monitoringu, a potem wybuchł pożar. Została jeszcze jedna kamera, która nie została uszkodzona i wiążemy z nią wielkie nadzieje."
Na miejscu pracowało ponad stu strażaków. Akcja ratowniczo - gaśnicza trwała kilka godzin. Jak podkreślał w piątek rzecznik zakopiańskich strażaków, ustalaniem przyczyn zajmą się policyjni technicy i biegły z zakresu pożarnictwa.
Przemek Bolechowski/AR