Jak dowiedziało się Radio Kraków, o ile w dolinie Chochołowskiej już od kilku tygodni trwa usuwanie powalonych przez wiatr drzew, to w pozostałej części Tatrzańskiego Parku Narodowego prace dopiero się rozpoczynają. A zakończyć muszą się przed nadejściem wiosny. I przed pojawieniem się w lasach korników.
Posłuchaj o pracach w dolinie Chochołowskiej
Ponieważ prace często prowadzone są na stromych zboczach, do pomocy wypożyczono specjalną kolejkę linową, która transportuje pnie powalonych drzew. Tatrzański Park Narodowy musiał ogłosić przetarg, aby wyłonić firmy, które będą z terenu Tatr usuwać powalone drzewa, dlatego niektóre prace rozpoczęły się dopiero teraz. Przypomnijmy, do uprzątnięcia są setki drzew powalonych w okresie Bożego Narodzenia, kiedy halny wyrządził wiele szkód na Podhalu.
Przypominamy: Premier Tusk odwiedził Zakopane i Kościelisko
Najwięcej pracy jest w dolinie Lejowej i w dolinie Kościeliskiej. Zresztą i poza terenem Tatr świąteczna wichura wyrządziła spore szkody.
Świąteczna wichura zniszczyła szkołę. Prace naprawcze trwają
Bardzo pobieżne szacunki zakładają, że do usunięcia jest około 100 tysięcy metrów sześciennych drzewa z terenu Podhala. TPN zapowiada, że wszędzie tam gdzie został zniszczony drzewostan, będą sadzone nowe drzewa - oprócz świerków również jodły i buki, które mają silniejsze korzenie i są bardziej odporne na wiatr.
Trzeba się spieszyć, żeby skończyć prace przed rozpoczęciem sezonu, ale przede wszystkim przed czasem, gdy w lasach pojawi się kornik. Jeśli szkodnik zaatakuje powalone drzewa, może to zagrażać tysiącom innych drzew.
Jan Piczura, leśnik ze Wspólnoty Ośmiu Uprawniowych Wsi w Witowie, która zarządza doliną, szacuje, że jak na razie udało się posprzątać około 3/5 szkód po wichurze. To co uda się odzyskać z wiatrołomów, będzie wykorzystane jako materiał budowlany lub też jako drewno na opał.
( Przemysław Bolechowski/dw)