12 kwietnia 2025 roku zmarł w Krakowie ojciec Jan Andrzej Kłoczowski – dominikanin, filozof, teolog, duszpasterz i myśliciel. Pozostawił po sobie nie tylko bogaty dorobek intelektualny, ale także głęboką duchową spuściznę.
Urodził się 5 lipca 1937 roku w Warszawie. W 1960 skończył historię sztuki w Poznaniu, a jego praca magisterska nosiła tytuł "Późnogotycki ołtarz zwany Jerozolimskim z Kościoła Najświętszej Marii Panny w Gdańsku". Pracował jako asystent w Katedrze Historii Sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pierwszą profesję zakonną złożył w 1964 roku, a sakrament święceń przyjął w 1970 roku. Przez całe swoje zakonne życie był związany z Krakowem.
Kaznodzieja i myśliciel
Znany kaznodzieja i publicysta, filozof religii, profesor Papieskiej Akademii Teologicznej, prowadzący popularne „dwunastki” – niedzielne msze święte u krakowskich Dominikanów, noszące status „nabożeństwa dla intelektualistów”, w czasie których wygłasza swe słynne homilie – nieraz nagradzane spontanicznym aplauzem, zawsze szeroko dyskutowane. „Błyskotliwy mówca, przenikliwy myśliciel, otwarty na problemy świata i człowieka” – tak o krakowskim profesorze można było usłyszeć od jego studentów. Jest autorem kilku książek, m.in. „Dróg człowieka mistycznego”, oraz niezliczonej ilości publikacji.
Felietony o. Kłoczowskiego w Radiu Kraków
Był także radiowcem, związanym przez wiele lat z naszą rozgłośnią. Na początku w jego opowieściach była... Biblia. Pierwsze, biblijne felietony ojca Jana Andrzeja Kłoczowskiego pojawiły się w Radiu Kraków w 1991 roku. Pod wspólnym szyldem radiowych "Prawd nieoczywistych" regularnie co niedzielę Jan Andrzej Kłoczowski analizował najważniejsze biblijne wątki i tropy, mówiąc o sprawach najistotniejszych językiem pięknym i zrozumiałym dla wszystkich.
Po Biblii przyszedł czas na komentarze do bieżących wydarzeń liturgicznych, a także do zmieniającej się rzeczywistości. Po Biblii przyszedł czas na filozofię, a także poezję - o. Kłoczowski objawił się jako jej wspaniały czytelnik, pasjonat wierszy Czesława Miłosza Tadeusza Różewicza. Polemizował z tezami Leszka Kołakowskiego, przywoływał dzieła sztuki, od ikon Andrieja Rublowa, przez obrazy angielskiego mistyka Wiliama Blake'a po prace Jerzego Nowosielskiego.
Posłuchaj wspomnienia o o. Kłoczowskim
„Jasiu, nie bądź taki ważny”
W radiu obchodzono jego jubileusze, a w jednej z rozmów, przy okazji wydania płyty z felietonami, wspominał tych, którzy go inspirowali.
Szczególnym autorytetem był dla niego papież Jan XXIII – patron jego życia i duchowego spojrzenia na świat.
„Bardzo go sobie cenię, bo to był wspaniały papież. Myślę, że – powiem może herezję jak na Polaka – może największy papież XX wieku. Miał odwagę otwarcia okien i przewietrzenia wszystkiego, a przy tym cudowne poczucie humoru. Kiedy zwołał sobór, przestraszył się – ‘co to będzie?’. W nocy przyśnił mu się Pan Jezus i powiedział: Jasiu, nie bądź taki ważny. Opowiedział to przy śniadaniu wszystkim. I to było w nim piękne – prostota i mądrość.”
„Ojciec nauczył mnie Trylogii”
W tej samej rozmowie dominikanin wspominał swojego ojca – człowieka, któremu wiele zawdzięczał. Mówił, że jego dzieciństwo pełne było spacerów, podczas których ojciec opowiadał mu o świecie i o Polsce:
„W dużym stopniu moje ukształtowanie jemu zawdzięczam – cudownym spacerom, w czasie których opowiadał mi swoje życie. Opowiedział mi Trylogię na spacerach.”
Z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru dodawał, że podczas gdy Roman Brandstaetter usłyszał od dziadka opowieść o Biblii, on – od ojca – historię Sienkiewiczowskiej Trylogii.
„Dlatego – żartował – jestem prawym Polakiem katolikiem, wychowanym na Trylogii.”
Dla wielu był mistrzem słowa i myślenia. Brakuje nam dziś i będzie nam brakować, mam wrażenie jeszcze bardziej, jego mądrości, jego pogody i zarazem dystansu, i serca.