Ciała dwunastu ofiar wypadku autokaru, do którego doszło ponad tydzień temu na Węgrzech, wróciły do Polski. Na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Krośnie sekcje zwłok wykona Zakład Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
Po tragedii ciała jedenastu osób przewieziono do prosektorium w szpitalu w Miszkolcu, skąd przetransportowane zostały na lotnisko w Budapeszcie. We wtorek zakończono procedury, związane z przewiezieniem zwłok, m.in. przekazano stronie węgierskiej wszystkie akty zgonu.
Sekcje zwłok pokrzywdzonych zaplanowano w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jednocześnie mogę potwierdzić, że wczoraj skierowany został przez Prokuraturę Okręgową w Krośnie do Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego wniosek o przejęcie ścigania w tej sprawie od strony węgierskiej - mówi Radiu Kraków Marta Kolendowska-Matejczuk rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Krośnie.
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Zginęło 12 osób. Ranne zostały dwie mieszkanki Gorlic
Na lotnisku w podkrakowskich Balicach po godzinie 12:20 wylądowały dwa wojskowe samoloty, Casy.
W węgierskich szpitalach nadal pozostają trzy najbardziej poszkodowane osoby.
Autokarem wracała z Bośni i Hercegowiny pielgrzymka z Podkarpacia. Do wypadku doszło na autostradzie M3, która łączy Budapeszt z północno-wschodnią częścią kraju. W oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej węgierskiej policji poinformowano, że autokar zmierzał w kierunku miasta Nyiregyhaza na wschodzie Węgier. W rejonie miejscowości Mezőkeresztes w północnych Węgrzech pojazd wpadł do rowu i przewrócił się na bok.
Zginęło 12 osób, a co najmniej kilkanaście zostało poważnie rannych. Autokarem jechało 57 pasażerów i dwóch kierowców. Kilku pasażerów było uwięzionych pod pojazdem. Jak potwierdził Radiu Kraków wojewoda małopolski, ranne zostały dwie mieszkanki Gorlic - matka i córka.