Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Oddał życie, ratując polskiego oficera. Pośmiertny Medal Honoru dla Michaela Ollisa

Polska przyjęła nas pod swoje skrzydła, a naszego syna traktuje niemal jak patrona – mówi PAP Linda Ollis, matka st. sierż. Michaela Ollisa, który w poniedziałek pośmiertnie otrzyma Medal Honoru za osłonięcie własnym ciałem polskiego oficera w Afganistanie w 2013 roku.

Oddał życie, ratując polskiego oficera. Pośmiertny Medal Honoru dla Michaela Ollisa
Linda Ollis (z lewej) i Robert Ollis (drugi z lewej), matka i ojciec starszego sierżanta Michaela H. Ollisa, odbierają w imieniu syna pośmiertny Medal Honoru z rąk prezydenta USA Donalda Trumpa (drugi z prawej) podczas uroczystości w East Room Białego Domu w Waszyngtonie, USA, 2 marca 2026 r. Fot. EPA/JIM LO SCALZO / POOL Dostawca: PAP/EPA.

Prezydent Donald Trump wręczył w poniedziałek w Białym Domu Medal Honoru – najwyższe amerykańskie odznaczenie wojskowe – pośmiertnie st. sierż. Michaelowi Ollisowi z US Army. Matka uhonorowanego, Linda, nie kryła wzruszenia, mówiąc zarówno o medalu, jak i o polskich honorach, którymi otoczono pamięć jej syna.

- Jesteśmy tak zaszczyceni. Kochamy Polaków. Naprawdę wzięli nas pod swoje skrzydła, a Michaela przyjęli niemal jak swojego patrona. Czujemy się jak członek rodziny – powiedziała.

Rodzina Ollisów pięciokrotnie odwiedziła Polskę, a polski oficer, któremu Michael uratował życie – kpt. Karol Cierpica – kilkakrotnie gościł w Stanach Zjednoczonych. Linda Ollis opowiedziała o pierwszym spotkaniu z Cierpicą w polskim konsulacie na Manhattanie. - Pamiętam, jak wszedł do pokoju. Zaczął mówić po angielsku, a potem zwrócił się do kogoś i zapytał, czy może mówić po polsku – żeby lepiej opowiedzieć tę historię – wspominała. - Z czasem nawiązaliśmy bliski kontakt. Uważamy go za naszego syna, a jego dzieci za nasze wnuki. Cierpica nadał swojemu synowi imię Michael – na cześć amerykańskiego żołnierza, który uratował mu życie.

Posłuchaj reportażu Ewy Szkurłat

Amerykański żołnierz poświęcił życie, by uratować polskiego kolegę. "Braterstwo broni"

Ewa Szkurłat

W poniedziałek w ceremonii honorującej Ollisa w polskiej ambasadzie w Waszyngtonie udział weźmie wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

Bob Ollis, weteran wojny w Wietnamie i ojciec Michaela, wspominał, że syn od najmłodszych lat marzył o służbie wojskowej i miał prawdziwą pasję do służby.

- Michael zabierał moje mundury z dżungli, podwijał rękawy, brał krzesło z paskiem i udawał, że to broń, a potem skakał po dachach w ogrodzie – opowiadał. Przytoczył słowa sąsiada, który po śmierci żołnierza wspominał, że kiedyś zapytał chłopca, kim chce zostać – strażakiem, policjantem? „Nie, chcę iść do wojska” – odpowiedział Michael. - To był jedyny dzieciak w jego życiu, który spełnił to, co zapowiedział – skomentował Bob.

Michael Ollis wstąpił do armii w wieku 17 lat. Służył w Niemczech, Iraku i Afganistanie, odbywając trzy tury bojowe. Rodzice podkreślali, że syn nie chciał wracać do życia cywilnego – po każdej turze sam zgłaszał się do kolejnej jednostki, która szykowała się do wyjazdu. Trafił kolejno do 101. Dywizji Powietrznodesantowej, a następnie do 10. Dywizji Górskiej, z którą wyjechał do Afganistanu po raz ostatni.

Zapytani o to, jakim człowiekiem był Michael, rodzice mówili o odpowiedzialnym, godnym zaufania młodym mężczyźnie, który choć miał trudności w szkole, nigdy się nie poddawał. - Nie był dobrym uczniem, ale zawsze próbował. Nawet nauczyciele mówili, że Michael zawsze się stara – wspominała matka.

Na pytanie, czy spodziewała się, że jej syn jest zdolny do takiego poświęcenia, Linda Ollis odpowiedziała, że syn zawsze troszczył się o ludzi.- Ale że do takiego stopnia? Tego nigdy nie wiadomo. Człowiek sam nie wie, co zrobiłby w takiej sytuacji. Ale nie jestem zaskoczona.

Ollis zginął 28 sierpnia 2013 r., kiedy baza operacyjna w prowincji Ghazni w Afganistanie została zaatakowana przy użyciu samochodów-pułapek, kamizelek samobójczych, ognia pośredniego i broni strzeleckiej. Po wybuchu samochodu-pułapki na teren bazy wtargnęła grupa napastników w kamizelkach samobójczych. Ollis najpierw nakazał swoim żołnierzom ewakuację do schronu, sprawdził, czy nie ma rannych, a następnie pobiegł w stronę ataku. Dołączył do polskiego oficera Karola Cierpicy i razem ruszyli w kierunku napastników – bez kamizelek kuloodpornych, uzbrojeni jedynie w karabiny. Kiedy Cierpica został ranny i nie mógł się poruszać, Ollis zasłonił go własnym ciałem, obezwładniając napastnika. Następnie ruszył w stronę napastnika, lecz ten zdołał zdetonować kamizelkę samobójczą, śmiertelnie raniąc 24-letniego amerykańskiego żołnierza. Mimo śmierci, jego gest uratował życie Polaka.

Linda Ollis, wspominając Cierpicę, podkreślała, że Michael i polski oficer poznali się dopiero na polu walki. „Karol opowiada, że pamięta uśmiechniętego Michaela” – mówiła. Jej mąż dodał, że Michael trafił na bazę Ghazni jedynie na postój – rano następnego dnia miał wyruszyć dalej. „To był zbieg okoliczności”.

Droga do Medalu Honoru trwała ponad 12 lat. O przyznanie orderu zabiegała rodzina, społeczność nowojorskiej dzielnicy Staten Island, organizacje weteranów oraz lokalni politycy z obydwu partii, w tym były kongresmen i weteran Max Rose, czy pochodzący ze Staten Island lider Demokratów w Senacie Chuck Schumer. Ostatecznie jednak to Donald Trump zdecydował o przyznaniu Ollisowi najwyższego odznaczenia i zadzwonił do rodziny, by ogłosić swoją decyzję.

Linda Ollis opowiadała, że przy każdej okazji spotkania z politykami opowiadali historię Michaela. Imię żołnierza stało się znane na Staten Island m.in. dzięki temu, że nowa klasa promów nowojorskich została nazwana klasą Ollisa.

Historia Ollisa stała się symbolem sojuszu polsko-amerykańskiego. W Polsce żołnierz został uhonorowany Polskim Złotym Medalem Wojskowym, zaś Kosiniak-Kamysz ogłosił, że wystąpił o odznaczenie go również Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi RP. Jego imię nosi m.in. stołówka wojskowa w Camp Kościuszko w Poznaniu.

Obok Ollisa, podczas poniedziałkowej ceremonii odznaczeni zostaną również starszy sierżant Roderick Edmonds i sierżant sztabowy Terry Richardson. Ten pierwszy jako więzień w niemieckim obozie jenieckim podczas II wojny światowej sprzeciwił się, mimo przystawionego do skroni pistoletu, dyskryminacji swoich żydowskich podwładnych. Ten drugi uratował podczas wojny w Wietnamie trzech rannych żołnierzy pod ogniem karabinów maszynowych.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Ktoś wyłamał bariery na zamkniętym zjeździe z DK75 w Gnojniku. Drogowcy zawiadomili policję

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów